Reklama

Bezdomni posłowie zarabiają na najmie. Analiza oświadczeń


Poseł nie posiada domu. Nie posiada mieszkania. Nie posiada działki. Tak przynajmniej wynika z jego oficjalnego oświadczenia majątkowego. W rubryce dotyczącej nieruchomości widnieje zero. Problem w tym, że w tym samym dokumencie pojawia się kilkadziesiąt, a czasem nawet ponad sto i więcej tysięcy złotych dochodu z najmu. Powstaje więc pytanie, które powinno zainteresować każdego podatnika: jak można zarabiać na wynajmie nieruchomości, których formalnie się nie posiada?


Analiza oświadczeń majątkowych posłów pokazuje nie tylko skalę majątków zgromadzonych przez część parlamentarzystów, ale również słabość systemu, który miał gwarantować obywatelom przejrzystość życia publicznego. Coraz częściej okazuje się bowiem, że między formalnym stanem majątku a rzeczywistością może istnieć przepaść.

Sejm pełen milionerów. Nieruchomości warte dziesiątki milionów złotych

Przegląd wszystkich 460 oświadczeń majątkowych pokazuje, że zdecydowana większość posłów posiada nieruchomości. Niektórzy zgromadzili majątki, które mogłyby pozazdrościć im duże firmy deweloperskie. Na czele zestawienia znalazł się poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Gut-Mostowy.

Reklama

Z dokumentów wynika, że posiada dom, mieszkanie oraz dziesięć działek. Łączna wartość nieruchomości zadeklarowanych przez parlamentarzystę została oszacowana na około 72 miliony złotych. W ścisłej czołówce znaleźli się również posłowie Koalicji Obywatelskiej, Artur Łącki i Robert Dowhan, których majątki nieruchomościowe przekraczają odpowiednio 45 i 42 milionów złotych.

To pokazuje, że ogromne fortuny nieruchomościowe nie są tylko domeną Prawa i Sprawiedliwości. Przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych od lat skutecznie pomnażają majątek na rynku nieruchomości, podczas gdy coraz większa część społeczeństwa ma problem z zakupem pierwszego mieszkania.

Reklama

Wynajem mieszkań stał się dla części posłów złotym interesem

Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy spojrzymy na dochody osiągane z wynajmu, z którego zyski czerpie aż 96 parlamentarzystów. Liderem pozostaje ponownie Andrzej Gut-Mostowy, który wykazał gigantyczą kwotę około 3,4 mln zł przychodów z wynajmu.

Znaczące dochody osiągają również inni posłowie. Joanna Lichocka zadeklarowała blisko 300 tys. zł przychodów z najmu, natomiast Robert Kropiwnicki wykazał niemal 180 tys. zł dochodu, posiadając trzynaście mieszkań. Samo zarabianie na wynajmie nie jest oczywiście niczym nagannym.

Reklama

Problem polega jednak na tym, że politycy decydujący o polityce mieszkaniowej państwa często należą jednocześnie do grupy największych beneficjentów rynku nieruchomości. To rodzi pytania o perspektywę, z jakiej patrzą na problemy milionów Polaków zmagających się z wysokimi cenami mieszkań i najmu.

Zero nieruchomości, ale pieniądze z najmu nadal wpływają

Największe kontrowersje budzą jednak przypadki parlamentarzystów, którzy oficjalnie nie posiadają żadnych nieruchomości, a mimo to wykazują dochody z ich wynajmu. Jednym z takich przypadków jest poseł PiS Dariusz Matecki. W jego oświadczeniu majątkowym nie ma żadnego domu, mieszkania ani działki.

Reklama

Jednocześnie polityk wykazał około 156 tys. zł przychodów z tzw. najmu prywatnego. Tyle, że w grudniu 2023 roku przepisał swoją część domu w Szczecinie na rodziców. Podobna sytuacja dotyczy Jana Kanthaka. Poseł również nie wykazał żadnej nieruchomości, ale jednocześnie zadeklarował blisko 98 tys. zł przychodów z najmu.

Jak tłumaczy właścicielem mieszkania został jego ojciec, który był współkredytobiorcą. Kluczowe jest jednak to, że przedstawione wyjaśnienia nie odpowiadają na pytanie, skąd dokładnie pochodzą wykazywane dochody z wynajmowania nieruchomości, skoro nie jest się ich właścicielem?

Reklama

Jeśli majątek można przepisać na rodzinę, to jaki sens mają oświadczenia?

To właśnie w tym miejscu pojawia się fundamentalny problem całego systemu. Oświadczenia majątkowe miały być narzędziem kontroli społecznej. Obywatele mieli dzięki nim wiedzieć, jakim majątkiem dysponują osoby sprawujące władzę publiczną. Tymczasem wystarczy przenieść własność nieruchomości na rodziców, dzieci lub innych członków rodziny, aby formalnie zniknęła ona z dokumentów składanych opinii publicznej.

Oczywiście samo przekazanie majątku bliskim nie jest nielegalne. Jednak z punktu widzenia przejrzystości życia publicznego rodzi to zasadnicze pytanie: czy obywatel rzeczywiście otrzymuje pełny obraz sytuacji majątkowej polityka, czy jedynie obraz zgodny z formalnymi zapisami dokumentów?

Reklama

Nie tylko pisowcy są bezdomni

Problem nie dotyczy wyłącznie jednego ugrupowania. W grupie parlamentarzystów, którzy nie wykazali żadnych nieruchomości, znajdują się także przedstawiciele innych partii, w tym PSL (wicemienister spraw zagranicznych, Teofil Bartoszewski, oskarżony o przywłaszczenie 13 mln zł), Konfederacji, Lewicy czy premier Donald Tusk. Sama nieobecność nieruchomości w oświadczeniu nie oznacza bowiem żadnej nieprawidłowości.

Kontrowersje zaczynają się dopiero wtedy, gdy brak nieruchomości idzie w parze z wysokimi dochodami z najmu. W takich sytuacjach oświadczenia majątkowe przestają być narzędziem przejrzystości, a zaczynają przypominać formalność, którą można obejść przy pomocy prostych operacji rodzinno-majątkowych.

Reklama

Transparentność tylko na papierze?

Czy obecny system wymaga gruntownej reformy? Jeśli obywatel ma mieć realną możliwość kontroli osób sprawujących władzę, informacje zawarte w oświadczeniach powinny odzwierciedlać faktyczną sytuację majątkową, a nie wyłącznie formalny stan własności.

Dziś można bowiem znaleźć posła, który oficjalnie nie ma żadnego mieszkania, domu ani działki, a jednocześnie osiąga znaczące dochody z najmu. I właśnie dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy oświadczenia majątkowe nadal spełniają swoją funkcję, czy też stały się jedynie dokumentami tworzącymi pozory transparentności.

Reklama

Bo jeśli majątek można skutecznie ukryć poza zasięgiem obowiązku ujawniania poprzez przepisanie go na najbliższą rodzinę, to trudno mówić o pełnej jawności życia publicznego. A bez jawności trudno mówić o skutecznej kontroli tych, którym powierzono władzę.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 18/06/2026 16:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości