Reklama

PAH: Polska może ewakuować dzieci z Gazy. Ochojska o prawach człowieka – wywiad


Globalna Flotylla Sumud nie wpłynęła do Strefy Gazy — aktywiści zostali zatrzymani, a pomoc humanitarna nie dotarła do celu. Janina Ochojska, założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej, nie nazywa tego jednak porażką. „Akcja udała się, bo ludzie znów zaczęli mówić o Strefie Gazy" — powiedziała w rozmowie z PAP. Jej zdaniem każdy kolejny konwój będzie aktem symbolicznym, bo izraelskie wojsko i tak go nie przepuści. Ale właśnie w tym tkwi sens takich działań. Przypominają światu, że ludzie w Gazie wciąż umierają, a my — jako społeczeństwa — nie możemy udawać, że tego nie widzimy.


Jeśli ktoś poniósł porażkę w tej historii, to Izrael, który nie dopuszcza pomocy humanitarnej i boi się świadków.

Dzieci z Gazy czekają na ewakuację. Polska mogłaby pomóc

Ochojska wraca do sprawy, która od miesięcy nie daje jej spokoju — ewakuacji pięciorga ciężko chorych dzieci ze Strefy Gazy, wymagających leczenia niedostępnego w warunkach oblężenia. Polska, jak przekonuje działaczka, jest w stanie sfinansować ich pobyt i terapię przy udziale organizacji pozarządowych.

Kilka miesięcy temu podjęto taką próbę — i niemal się udało.

„Zabrakło jednak zgody na najwyższym szczeblu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych" — przyznaje Ochojska, nie ukrywając rozczarowania.

Reklama

Wierzy jednak, że głośne akcje jak Flotylla Sumud w końcu wytworzą wystarczającą presję. Przywołuje filozofię Mariana Turskiego: obojętność zabija. „Moja obojętność wobec sytuacji w Strefie Gazy przyczynia się do śmierci ludzi" — mówi wprost.

Granica z Białorusią: cisza, która nie oznacza spokoju

O wschodniej granicy Polski mówi się dziś znacznie mniej niż rok czy dwa lata temu. Ochojska ostrzega jednak przed myleniem ciszy z brakiem problemu. Przywołuje historię młodej Somalijki, którą Straż Graniczna wielokrotnie cofała na Białoruś, choć kobieta chciała złożyć wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce.

Reklama

Skończyła się jej wiza białoruska. Siedzi w areszcie deportacyjnym i najprawdopodobniej wróci do kraju, z którego uciekła.

„Ponieśliśmy porażkę. Nie my, aktywiści, ale Straż Graniczna i rząd, bo wypchnęli za granicę osobę potrzebującą pomocy, po torturach" — mówi Ochojska z widoczną goryczą.

Dodaje, że politycy przyjeżdżający na granicę omijają organizacje pozarządowe i lokalnych mieszkańców, nie pytając ich o nic.

Rząd używa słowa "bezpieczeństwo" przeciwko prawom człowieka

Ochojska nie szczędzi krytyki pod adresem obecnego rządu, choć jej ocena dotyczy szerszego zjawiska. Poprzednia władza budowała kulturę nienawiści do obcych — obecna buduje kulturę antyimigrancką, która może przekonywać młodych ludzi, że „trzeba się z Ukraińcami rozprawić". Słowo „bezpieczeństwo" połączone ze słowem „szczelność" stało się — jej zdaniem — narzędziem do uzasadniania polityki zamkniętych granic, a nie ochrony obywateli.

Reklama

„Nie wyobrażam sobie bezpieczeństwa bez ochrony praw każdego człowieka, ubogich, ofiar przemocy czy wojny. Te wartości absolutnie można pogodzić" — podkreśla założycielka PAH.

Przyznaje, że świadomość Polaków jest dziś znacznie większa niż dekadę temu i że Polacy chętnie pomagają. Pyta jednak, czy polityka rządu nie zniszczy tej delikatnej tkanki solidarności, którą przez lata budowało społeczeństwo obywatelskie.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 27/05/2026 10:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości