Kraków głosuje. W niedzielę rano o godzinie 7 otworzyły się lokale wyborcze, w których mieszkańcy miasta zdecydują, czy prezydent Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej oraz urzędująca rada miejska stracą swoje stanowiska.
To jedno z najbardziej oczekiwanych głosowań samorządowych w Polsce od lat — i jedno z najtrudniejszych, bo o jego ważności zdecyduje przede wszystkim frekwencja.
Głosowanie odbywa się w 453 lokalach wyborczych rozsianych po całym Krakowie — w miejscach znanych mieszkańcom z poprzednich wyborów. Spośród nich 412 to obwody stałe, a 41 to odrębne obwody zlokalizowane w zakładach leczniczych, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych.
Każdy uprawniony wyborca otrzymuje dwie karty — jedna dotyczy odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, druga odnosi się do rady miasta. Oddanie ważnego głosu jest proste — wystarczy postawić znak „X" w kratce obok odpowiedzi „TAK" lub „NIE".
Głosować mogą osoby posiadające czynne prawo wyborcze i stale zamieszkałe w Krakowie, wpisane do Centralnego Rejestru Wyborców pod krakowskim adresem. Lokale pozostają otwarte do godziny 21.
Samo oddanie głosu to nie wszystko — referendum będzie ważne tylko wtedy, gdy przy urnach pojawi się odpowiednia liczba krakowian.
W przypadku głosowania nad odwołaniem prezydenta Miszalskiego wymagane minimum to 158 555 uczestników, czyli trzy piąte liczby osób, które wzięły udział w II turze wyborów prezydenckich. Dla referendum dotyczącego rady miasta próg jest wyższy i wynosi 179 792 głosujących.
Dla porównania — spośród 585 228 uprawnionych do głosowania krakowian oznacza to konieczność zmobilizowania odpowiednio około 27 procent elektoratu. To nie jest wygórowany wymóg, ale w niedzielnych realiach, gdy część mieszkańców wyjeżdża poza miasto, każdy głos ma znaczenie.
Zamknięcie lokali o godzinie 21 nie oznacza natychmiastowego poznania rezultatów. Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie przewiduje, że oficjalne wyniki referendum będą znane dopiero w poniedziałek w godzinach porannych — za sprawą liczby komisji obwodowych, których jest aż 453.
Dla porównania, gdy podobne referendum odbyło się w Zabrzu, działało zaledwie 89 komisji, a i tak na wyniki czekano do późnej nocy. Kraków to zupełnie inna skala logistyczna. Jeśli frekwencja osiągnie wymagane progi i większość głosujących opowie się za odwołaniem, Miszalski straci urząd, a rada miejska zostanie rozwiązana. Jeśli próg nie zostanie przekroczony — prezydent i radni zachowają swoje mandaty niezależnie od proporcji oddanych głosów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze