W Krakowie zbliża się jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych ostatnich miesięcy. Już 24 maja mieszkańcy zdecydują, czy odwołać prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Sam włodarz nie ma wątpliwości co do wyniku głosowania. „Jestem przekonany, że referendum nie będzie ważne” – powiedział, wskazując na możliwą niską frekwencję.
Kluczowym warunkiem ważności głosowania jest udział co najmniej 158 555 osób, co stanowi próg trudny do osiągnięcia bez szerokiej mobilizacji mieszkańców.
Aleksander Miszalski podkreśla, że jego zespół pracuje nad poprawą sytuacji w mieście i odpowiada na wcześniejsze zarzuty.
„Robimy wszystko, by przekonać mieszkańców, że kierunki w mieście idą w dobrą stronę” – zaznaczył. W jego ocenie nie ma podstaw do skracania kadencji.
To próba uspokojenia nastrojów i przekonania wyborców, że zmiany są już wprowadzane, a błędy zostały skorygowane. Władze miasta liczą, że brak mobilizacji przeciwników przesądzi o nieważności referendum.
Zupełnie inaczej sytuację widzą organizatorzy referendum. Pełnomocnik komitetu Rafał Zontek przekonuje, że społeczne niezadowolenie jest wyraźne.
„Emocje są bardzo duże, skoncentrowane na jednej osobie” – podkreślił.
Jednocześnie zaznaczył, że wyborcy otrzymają dwie karty – osobno w sprawie prezydenta i rady miasta. Frekwencja może okazać się decydująca, zwłaszcza w przypadku rady miasta, gdzie wymagany próg jest jeszcze wyższy.
Organizatorzy obawiają się jednak czynników losowych, takich jak pogoda czy wyjazdy mieszkańców.
Jeśli referendum okaże się ważne i zakończy się odwołaniem prezydenta, w mieście odbędą się przedterminowe wybory.
Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się m.in. Łukasza Gibałę, który w poprzednich wyborach przegrał niewielką różnicą głosów. Do czasu wyboru nowego włodarza zarządzanie miastem przejmie osoba wskazana przez rząd.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze