Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ponownie zabrał głos w sprawie napięć między rządem a Pałacem Prezydenckim. We wtorkowym wpisie w mediach społecznościowych odniósł się zarówno do kwestii polityki europejskiej, jak i przedłużającego się sporu o nominacje ambasadorskie. Jego wypowiedź była bezpośrednią krytyką działań podejmowanych przez prezydenta Karol Nawrocki.
Szef MSZ podkreślił, że konstytucyjna odpowiedzialność za prowadzenie polityki zagranicznej spoczywa na rządzie, a nie na głowie państwa w zakresie bieżących negocjacji unijnych.
– Patriotyzmem byłoby dobre sprawowanie urzędu a nie kolejne próby zagarniania władzy – zaznaczył. W jego ocenie prezydent nie posiada ani formalnych uprawnień, ani doświadczenia administracyjnego, które uzasadniałyby aktywne włączanie się w kształtowanie polityki europejskiej.
Jednym z głównych punktów sporu pozostaje kwestia powoływania ambasadorów. Kierownicy placówek w Teheranie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w Kijowie nadal oczekują na formalne nominacje. Resort dyplomacji określa te misje jako szczególnie istotne z uwagi na sytuację geopolityczną i bezpieczeństwo regionu.
Brak podpisów prezydenta oznacza, że wskazani przez MSZ dyplomaci pełnią funkcję chargé d’affaires, a nie ambasadorów z pełnym mandatem. W praktyce ogranicza to ich rangę i wpływ na arenie międzynarodowej, choć formalnie kierują placówkami.
Spór trwa od wiosny 2024 roku, gdy kierownictwo MSZ zdecydowało o zakończeniu misji kilkudziesięciu ambasadorów i wycofaniu części wcześniej zgłoszonych kandydatur. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że bez jego podpisu nie jest możliwe ani powołanie, ani odwołanie ambasadora.
Prezydent Nawrocki sprzeciwia się m.in. nominacji Bogdan Klich na stanowisko ambasadora w Stanach Zjednoczonych oraz kandydaturze Ryszard Schnepf, obecnie kierującego placówką we Włoszech jako chargé d’affaires. Sprawa ta stała się symbolem szerszego konfliktu o zakres wpływów w polityce zagranicznej.
Przedłużający się impas w sprawie nominacji ambasadorów może osłabiać pozycję Polski na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w krajach o strategicznym znaczeniu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych argumentuje, że sprawne obsadzenie placówek to element budowania wiarygodności państwa.
Konflikt wokół polityki europejskiej i nominacji ambasadorskich pokazuje, jak wrażliwy jest podział kompetencji między rządem a prezydentem. W najbliższych miesiącach okaże się, czy obie strony znajdą kompromis, czy też spór będzie się pogłębiał, wpływając na kształt polskiej dyplomacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze