Reklama

Syn posłanki PiS Michał A. winny pobicia – zapadł wyrok sądu w Olsztynie


Sąd Rejonowy w Olsztyn uznał Michała A., syna posłanki Iwona Arent, za winnego udziału w brutalnym pobiciu swojej byłej partnerki. Choć mężczyźnie groziła kara więzienia, ostatecznie sąd zdecydował o zastosowaniu łagodniejszego środka. Wyrok zapadł 4 lutego. Oskarżonego nie było na sali rozpraw.


Do zdarzenia doszło 24 czerwca 2023 roku w jednym z mieszkań przy Alei Niepodległości w Olsztynie. Według ustaleń śledczych Michał A. oraz Magdalena T. napadli na Paulinę C. – byłą partnerkę mężczyzny.

Prokuratura zarzuciła im wyjątkowo agresywne zachowanie:

  • kopanie po głowie i całym ciele,

  • uderzanie w głowę,

  • plucie,

  • zastraszanie.

Motywem napaści miały być sprawy finansowe. Michał A. nie przyznał się do winy, natomiast współoskarżona potwierdziła konflikt na tle pieniędzy.

Za taki czyn groziło mu do trzech lat pozbawienia wolności.

Reklama

Sąd odrzucił linię obrony: „Nie był biernym obserwatorem”

Obrona Michała A. próbowała przekonywać, że nie brał on aktywnego udziału w pobiciu. Sąd jednoznacznie odrzucił tę argumentację.

Jak podkreśliła sędzia Katarzyna Kruszewska-Sobczyk, odpowiedzialność karna nie wymaga, by każdy ze współsprawców zadawał ciosy własnoręcznie.

– Konstrukcja działania wspólnie i w porozumieniu opiera się na tym, że dane osoby akceptują wzajemnie i uzupełniają swoje działania – dodała. 

Z ustaleń sądu wynika, że choć to Magdalena T. zadawała najpoważniejsze obrażenia, Michał A. nie tylko był obecny, ale aktywnie wspierał agresję. Padały również okrzyki zachęcające do dalszego bicia.

Reklama

Sama pokrzywdzona zeznała, że bardziej bała się Michała A. niż kobiety, która zadawała ciosy.

Emocje zamiast kalkulacji – sąd o motywach oskarżonego

W ocenie sądu napaść nie była zaplanowana w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Kluczową rolę odegrały emocje.

– Oskarżony miał w sobie żal, negatywne odczucia w stosunku do pokrzywdzonej. Znalazły one najgorsze możliwe ujście, których absolutnie nie można aprobować – podkreśliła sędzia w uzasadnieniu.

Dlaczego nie było więzienia?

Mimo uznania winy sąd nie zdecydował się na karę pozbawienia wolności. Michał A. został skazany na:

  • 7 miesięcy ograniczenia wolności,

    Reklama
  • 30 godzin prac społecznych miesięcznie,

  • 3 tysiące złotych zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej.

Sędzia wyjaśniła, że kluczowe znaczenie miała zasada sprawiedliwości społecznej. Skoro współsprawczyni, która zadawała bezpośrednie uderzenia, otrzymała karę ograniczenia wolności, nie było podstaw do surowszego potraktowania Michała A.

Pod uwagę wzięto także:

  • młody wiek oskarżonego,

  • wcześniejszą niekaralność,

  • przedstawione dokumenty świadczące o próbie zmiany swojego życia.

– Sąd ma nadzieję, że nie jest to tylko na potrzeby prowadzonego postępowania, ale rzeczywiście oskarżony zrozumiał naganność tego zachowania – dodała sędzia.

Reklama

Proces trwał ponad dwa lata

Postępowanie ruszyło w grudniu 2023 roku. Michał A. pojawił się tylko na pierwszej rozprawie – później reprezentował go adwokat. Sprawa ciągnęła się ponad dwa lata. Wyrok nie jest prawomocny. Żadna ze stron nie była obecna podczas jego ogłoszenia.

Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, Iwona Arent wydała oświadczenie, w którym potępiła wszelkie formy przemocy. Wcześniej w rozmowie z mediami sugerowała jednak, że jej syn miał zostać sprowokowany, a jego była partnerka miała go okraść. Twierdziła również, że nie ingeruje w postępowanie, podkreślając, że jej syn jest osobą dorosłą.

Reklama

Co dalej?

Sprawa formalnie nie została jeszcze zamknięta – strony mają prawo do apelacji. Jeśli żadna z nich nie złoży odwołania, wyrok się uprawomocni.

Sąd jednoznacznie uznał, że Michał A. brał aktywny udział w przemocy, a tłumaczenia o biernej obecności nie znalazły potwierdzenia w materiale dowodowym.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Fakt Aktualizacja: 04/02/2026 16:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama