W poniedziałek doszło do kolejnych uderzeń na infrastrukturę energetyczną Iranu. Według państwowych agencji Fars i Tasnim wojska Izraela i USA przeprowadziły atak na kompleks petrochemiczny w Marwdaszt, w prowincji Fars. W wyniku ostrzału wybuchł rozległy pożar, który – jak podano – został już opanowany. Co istotne, władze zapewniają, że zdarzenie nie spowodowało ofiar ani poważniejszych zniszczeń.
Mimo ograniczonych strat sam fakt ataku na instalacje energetyczne pokazuje, jak intensyfikują się działania wymierzone w kluczowe sektory gospodarki Iranu. Marwdaszt, liczący ponad 100 tysięcy mieszkańców, znalazł się tym samym w centrum eskalującego konfliktu.
Jeszcze wcześniej izraelskie władze poinformowały o szeroko zakrojonej operacji lotniczej w innym strategicznym punkcie – Asalujeh nad Zatoką Perską. To największy w Iranie kompleks przetwarzania ropy i gazu. Minister obrony Israel Kac określił atak jako „zakrojony na szeroką skalę”, dodając, że był to „poważny cios” dla irańskiej gospodarki.
Według irańskich źródeł w wyniku nalotu doszło do licznych eksplozji. Najbardziej ucierpiały instalacje odpowiadające za dostawy energii elektrycznej, wody i tlenu do zakładów petrochemicznych. Jednocześnie podkreślono, że kluczowa część rafineryjna nie została uszkodzona. To sugeruje, że uderzenie miało charakter precyzyjny i było wymierzone w zaplecze techniczne, a nie bezpośrednio w produkcję.
W tle militarnych działań narasta presja polityczna. Prezydent USA Donald Trump wyznaczył Iranowi termin na odblokowanie cieśniny Ormuz – jednej z najważniejszych arterii transportu ropy na świecie. Ultimatum wygasa w nocy z wtorku na środę.
Trump nie pozostawił wątpliwości co do możliwych konsekwencji. „
Jeśli się nie wykażą i będą chcieli, by pozostała zamknięta, stracą każdą elektrownię i każdy inny zakład w całym kraju.
– ostrzegł w rozmowie z „Wall Street Journal”. Tak zdecydowana retoryka dodatkowo podnosi temperaturę konfliktu i zmniejsza szanse na szybkie porozumienie.
Od końca lutego, gdy rozpoczęły się działania zbrojne, Iran odpowiedział blokadą cieśniny Ormuz. To kluczowy szlak, którym w normalnych warunkach transportowanych jest około 20 proc. światowych dostaw ropy.
Zakłócenia w dostawach doprowadziły do wyraźnego wzrostu cen surowca i zmusiły wiele państw do wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży paliw oraz apeli o oszczędzanie energii. Szczególnie odczuwają to kraje rozwijające się, takie jak Bangladesz, Egipt czy Indonezja, gdzie skoncentrowana jest produkcja dla globalnych marek przemysłowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze