Na odcinku pokrowskim w Donbasie od miesięcy utrzymuje się jeden z najbardziej dynamicznych odcinków rosyjsko-ukraińskiego frontu. Intensywność walk nieustannie rośnie, jednak – jak podkreślają analitycy – wynik starcia o Pokrowsk i sąsiedni Myrnohrad nie przesądzi o dalszych losach wojny.
To lokalne natarcie stało się jedynie najbardziej spektakularnym obrazem szerszych problemów, z którymi Ukraina mierzy się już czwarty rok.
Obecne walki do złudzenia przypominają przebieg bitew o Bachmut i Awdijiwkę. W każdym przypadku Rosjanie przez wiele miesięcy próbowali okrążać miasta i stopniowo wyniszczać obrońców. Koszty tych operacji po stronie agresora sięgały dziesiątek tysięcy zabitych i rannych, a realne korzyści strategiczne były bardzo ograniczone. Mimo ogromnego wysiłku militarnego, każdy zdobyty punkt stanowił raczej efekt prestiżowy niż militarny przełom.
Podobny schemat powtarza się dziś. Pokrowsk i Myrnohrad, liczące przed wojną około 100 tysięcy mieszkańców, pozostają celem zarówno wojskowym, jak i symbolicznym. Od zajęcia Bachmutu w marcu 2023 r. Rosjanie nie zdobyli żadnego większego miasta – pokrowski kierunek ma więc dla nich przede wszystkim znaczenie propagandowe.
W przeciwieństwie do wcześniejszych starć, obecnie dominują drony i lekkie grupy szturmowe. Motocykle, quady czy niewielkie samochody służą do szybkiego przemieszczania się i zajmowania pojedynczych budynków. Eksperci zwracają jednak uwagę, że w większości przypadków rosyjskie oddziały zdobywają jedynie fragmenty terenów, które trudno uznać za pełną kontrolę nad miastem.
To stąd biorą się nagrania rosyjskich żołnierzy prezentujących flagę w miejscach, których faktycznie nie są jeszcze w stanie utrzymać.
Jednocześnie armia ukraińska zmaga się z poważnymi problemami kadrowymi i ograniczonymi rezerwami. Bitwa o Pokrowsk pochłania znaczną część dostępnych zasobów, co prowadzi do osłabienia innych odcinków frontu. W ostatnich dniach Rosjanie zdobyli wsie Riwnopilla i Jabłukowe w obwodzie zaporoskim, gdzie – jak przyznają analitycy – sytuacja może okazać się dla Ukrainy w dłuższej perspektywie nawet poważniejsza niż pod Pokrowskiem.
„Czas działa dziś na korzyść Rosji” – stwierdził były głównodowodzący armii Ukrainy generał Walerij Załużny, wskazując na zmęczenie ukraińskiego społeczeństwa i coraz bardziej podzielony Zachód.
W ocenie ekspertów Pokrowsk najpewniej zostanie w końcu opuszczony przez siły ukraińskie, gdy tylko uda się ustabilizować linię obrony w rejonie Dobropilli. Nie oznacza to jednak przełamania frontu. Konflikt przeniesie się po prostu na kolejne linie obronne, przygotowane wcześniej na północ od miasta.
Znacznie większe obawy budzą jednak możliwe rosyjskie natarcia w kierunku Hulajpola czy Pawłohradu. Ewentualne przesunięcie frontu w stronę Dnipra i Zaporoża mogłoby oznaczać wzrost liczby ataków dronów FPV na obszary o dużej gęstości zaludnienia, co pociągnęłoby za sobą kolejne ewakuacje ludności cywilnej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie