Problem bezdomnych zwierząt w Polsce narasta od lat, ale dziś osiąga skalę, której nie da się już ignorować. Jak alarmuje Katarzyna Śliwa-Łobacz z Fundacja Mondo Cane, schronisk jest dramatycznie mało, a liczba zwierząt potrzebujących pomocy wcale nie maleje – mimo oficjalnych statystyk sugerujących coś zupełnie innego.
Według szacunków administracji publicznej liczba bezdomnych psów i kotów ma spadać. W praktyce jednak sytuacja wygląda inaczej.
Organizacje społeczne, które od ponad dwóch dekad realnie zajmują się ratowaniem zwierząt, widzą coś przeciwnego: przepełnione schroniska, brak miejsc interwencyjnych i coraz większą liczbę porzuconych czworonogów.
Co gorsza, obecne prawo pozostawia zbyt wiele pola do interpretacji. Opieka nad bezdomnymi zwierzętami została przerzucona na samorządy, a te – szukając oszczędności – przez lata organizowały przetargi, w których jedynym kryterium była cena. Efekt? Zwierzę zaczęto traktować jak koszt, a nie jak istotę żywą.
Najniższa oferta często oznaczała dramatycznie niskie standardy. Gdy gmina „oddaje problem” taniej placówce, odpowiedzialność się kończy – nikt nie sprawdza, co dalej dzieje się z psem czy kotem. Tak powstały tzw. patoschroniska, gdzie liczy się wyłącznie zysk, a nie dobro zwierząt.
Właściciel takiego miejsca nie ma ekonomicznej motywacji, by inwestować w leczenie czy godne warunki. Im mniej wyda, tym więcej zarobi.
W tej luce systemowej od lat funkcjonują fundacje i stowarzyszenia. To one przejmują zwierzęta chore, stare i po traumach. To one prowadzą zbiórki, opłacają leczenie, szukają domów tymczasowych i adopcyjnych.
Paradoksalnie, zamiast wsparcia, często spotykają się z hejtem – głównie za publiczne zbiórki pieniędzy. A przecież środki muszą pochodzić skądś.
Fakty są brutalne: to organizacje społeczne w praktyce realizują obowiązki, które powinno wykonywać państwo.
W ostatnich tygodniach media szeroko informowały o nieprawidłowościach w schroniskach m.in. w Bytom oraz w miejscowości Sobolew.
Kolejne śledztwo wszczęto także w rejonie Mińsk Mazowiecki, gdzie badane są przypadki znęcania się nad setkami psów i kotów. Te historie nie są wyjątkiem – są konsekwencją wieloletnich zaniedbań.
Dziś temat bezdomnych zwierząt generuje ogromne zasięgi w internecie. Pojawiają się wzruszające posty, serduszka i udostępnienia. Jednak za tym medialnym poruszeniem rzadko idą konkretne decyzje legislacyjne.
Prawda jest taka, że państwo wycofało się z realnej odpowiedzialności, gminy przerzuciły ciężar na organizacje społeczne, a zwierzęta zostały na końcu tego łańcucha.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze