Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zadeklarował, że Polska zrobi wszystko, co możliwe, aby nie dopuścić do podziału w NATO w związku z zapowiedziami Donalda Trumpa dotyczącymi przejęcia Grenlandii. Szef MSZ odniósł się do tematu w środę na antenie radiowej Trójki, komentując retorykę prezydenta USA wobec autonomicznego terytorium zależnego od Danii.
Sikorski podkreślał znaczenie relacji zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Danią. Zaznaczał przy tym, że rola USA w Sojuszu pozostaje kluczowa, a Dania ma strategiczne znaczenie w obszarze Morza Bałtyckiego.
„Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by nie doszło do podziału w NATO” – powiedział Sikorski.
Pytany o wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczące możliwej aneksji Grenlandii, Sikorski zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone już obecnie dysponują pełną wolnością operacyjną na tej wyspie.
W ocenie ministra, jeśli w tle całej dyskusji pojawia się argument zagrożenia Grenlandii ze strony Chin lub Rosji, to NATO posiada środki, by temu przeciwdziałać. Sikorski wskazał w tym kontekście możliwość organizowania ćwiczeń, które ograniczałyby ryzyko destabilizacji.
Minister spraw zagranicznych mówił, że jeśli problemem jest zagrożenie Grenlandii ze strony Chin lub Rosji, to reszta NATO może pomóc w zmniejszaniu tego ryzyka poprzez działania wojskowe o charakterze ćwiczebnym.
Przypomniał również, że w czasie II wojny światowej na Grenlandii stacjonowało 15 tys. amerykańskich żołnierzy. Obecnie – jak stwierdził – przebywa tam ich „bodajże stu pięćdziesięciu”, a jeśli USA chcą, mogą tę liczbę zwiększyć.
Sikorski wskazał, że USA mogą – jeśli uznają to za konieczne – zwiększyć liczbę żołnierzy na Grenlandii.
Zapytany, czy bierze pod uwagę możliwość rozłamu w NATO, Sikorski przypomniał, że w historii Sojuszu doszło już do konfliktu zbrojnego pomiędzy dwoma państwami należącymi do NATO. Wskazał tu rok 1973 i turecki desant na Cypr.
Jednocześnie zaznaczył, że taki scenariusz byłby ostatnią rzeczą, której ktokolwiek w NATO powinien sobie życzyć.
Radosław Sikorski podkreślił, że Polska ceni sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i jednocześnie ceni Danię, którą określił jako kluczowego sojusznika w regionie Morza Bałtyckiego.
Zwrócił uwagę, że bez USA NATO nie posiada fundamentalnych zdolności, takich jak broń atomowa czy globalny zwiad. Odniósł się również do sytuacji w regionie, wskazując, że Morze Bałtyckie stało się niemal całkowicie „natowskie”, a Dania odpowiada za ochronę Cieśnin Duńskich.
Sikorski zaznaczył, że bez Stanów Zjednoczonych NATO nie ma kluczowych zdolności, a Dania pełni strategiczną rolę w rejonie Bałtyku.
Donald Trump od początku swojej drugiej kadencji, rozpoczętej w styczniu 2025 r., wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. W ostatnich tygodniach ponownie wzmocnił tę retorykę. Wrócił do niej po tym, jak 3 stycznia wojska amerykańskie zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły jej autorytarnego przywódcę Nicolasa Maduro.
Trump spekulował, że jeśli USA nie przejmą kontroli nad Grenlandią, zrobi to Rosja albo Chiny. Odrzucał jednak inne rozwiązania – takie jak zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy czy misja państw NATO na Grenlandii proponowana przez Niemcy.
W niedawnym wywiadzie dla „New York Timesa” Trump powiedział, że USA mogą być zmuszone do „wyboru” między Grenlandią a NATO. W niedzielę natomiast stwierdził, że „będzie miał Grenlandię w ten czy inny sposób”, zachęcając Grenlandczyków do przyjęcia oferty przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych.
Po kolejnych słowach prezydenta USA premierzy Danii i Grenlandii – Mette Frederiksen oraz Jens-Frederik Nielsen – zorganizowali we wtorek wspólną konferencję prasową w Kopenhadze.
Premier Grenlandii podkreślił, że jeśli musi wybierać między USA a Danią, wybiera NATO, Królestwo Danii i Unię Europejską.
Zapytany o to Trump skomentował, że nie zgadza się z Nielsenem i stwierdził: „Nie wiem, kim on jest. Nic o nim nie wiem. Ale to będzie dla niego duży problem”.
W środę szefowie dyplomacji Danii i Grenlandii mają odwiedzić Waszyngton, gdzie odbędą rozmowy w Białym Domu z wiceprezydentem J.D. Vancem oraz sekretarzem stanu Markiem Rubio.
Spotkanie odbędzie się na wniosek Kopenhagi, która chce, by Donald Trump przestał formułować groźby zajęcia wyspy „po dobroci lub w trudniejszy sposób”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze