Na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech pojawiły się informacje o możliwej ingerencji ze strony Rosji. Według ustaleń węgierskiego dziennikarza śledczego Szabolcsa Panyiego Kreml miał powołać specjalny zespół, którego zadaniem jest wpływanie na kwietniowe głosowanie. Wybory do Zgromadzenia Narodowego odbędą się 12 kwietnia.
Z informacji przekazanych przez Panyiego wynika, że na czele zespołu ma stać Siergiej Kirijenko, pierwszy zastępca szefa administracji prezydenta Rosji Władimira Putina.
Grupa określana jest jako zespół „technologów politycznych”, czyli ekspertów od operacji wpływu, kampanii informacyjnych i manipulacji w przestrzeni publicznej. Celem operacji ma być utrzymanie u władzy premiera Viktora Orbana.
Według źródeł, na które powołuje się dziennikarz, działania miałyby być koordynowane przy wsparciu rosyjskich struktur państwowych, w tym wywiadu wojskowego GRU.
Panyi wskazuje, że potencjalny model działania może przypominać mechanizmy stosowane wcześniej w Mołdawii. Tam – według ustaleń służb – tworzono system kupowania głosów, uruchamiano farmy trolli oraz budowano sieć agentów wpływu w mediach społecznościowych.
Rosyjskie operacje miały obejmować manipulację w internecie, kampanie dezinformacyjne oraz działania mające osłabić proeuropejskich polityków.
Na Węgrzech – jak twierdzi autor publikacji – plan mógłby zakładać ulokowanie ekspertów ds. operacji informacyjnych w rosyjskiej ambasadzie w Budapeszcie. Osoby te miałyby działać pod przykryciem dyplomatycznym lub służbowym.
Według doniesień projekt ma obejmować trzyosobowy zespół powiązany z GRU. Nie ma jednak jednoznacznych informacji, czy grupa rozpoczęła już aktywne działania.
Sprawa została przekazana partnerom europejskim na podstawie ustaleń służb bezpieczeństwa z trzech krajów. Wiele instytucji Unii Europejskiej oraz NATO – jak sugeruje dziennikarz – ma już monitorować sytuację.
W głosowaniu zaplanowanym na 12 kwietnia Węgrzy wybiorą 199 deputowanych do jednoizbowego parlamentu. 106 mandatów zostanie obsadzonych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a 93 przypadnie kandydatom z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentu trwa cztery lata.
Ewentualna ingerencja zewnętrzna w proces wyborczy mogłaby mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa regionu oraz relacji Węgier z partnerami europejskimi.
Na razie nie pojawiło się oficjalne stanowisko władz rosyjskich ani węgierskich w sprawie ujawnionych informacji. Temat ingerencji w procesy wyborcze pozostaje jednak jednym z kluczowych wyzwań dla państw Unii Europejskiej w ostatnich latach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze