W niedzielę 10 maja 2026 roku na placu Piłsudskiego w Warszawie odbyły się obchody 193. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Oficjalna delegacja z Jarosławem Kaczyńskim na czele złożyła wieńce przed pomnikami upamiętniającymi 96 ofiar tragedii z 10 kwietnia 2010 roku.
– Kolejny rad doszło do awantury i utarczek słownych sprowokowanych przez działaczy PiS – relacjonuje Mariusz Gzyl, reporter checkPRESS obecny na pl. Piłsudskiego.
Podobnie jak w poprzednich miesiącach to nie ceremonia zdominowała przekaz, lecz polityczne wystąpienia i podział, który regularnie odtwarza się na tym samym placu.
Prezes PiS nie ograniczył się do uczczenia pamięci ofiar. Nawiązał do słów sprzed dwóch miesięcy, kiedy zapowiedział, że „przyjdzie czas, że polskie patriotyczne sądy, działając zgodnie z prawem i polską racją stanu, ukarzą tych zbrodniarzy" — i że przeciwnicy „znikną z kraju raz na zawsze".
Tym razem Kaczyński przekonywał, że uroczystości są „bezczelnie zakłócane", a służby „nie reagują" na zachowanie osób obecnych na placu. W tle rozlegały się okrzyki „Kłamca, kłamca" — płynące ze strony grupy kontrmanifestantów, którzy nie po raz pierwszy zdecydowali się pojawić podczas miesięcznicy.
Słowa o „patriotycznych sądach" i zapowiedzi rozliczeń z przeciwnikami politycznymi przykuły uwagę bardziej niż jakikolwiek element żałobnej ceremonii.
Podział na placu był widoczny gołym okiem. Zwolennicy PiS prezentowali transparenty uderzające w Donalda Tuska i jego otoczenie, oskarżając je o promowanie „narracji Putina". Po drugiej stronie pojawiły się hasła kwestionujące sens comiesięcznych uroczystości i sposób, w jaki tragedia jest przedstawiana w przestrzeni publicznej — w tym hasło „kłamstwo smoleńskie".
Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się miejscem, w którym pamięć o ofiarach mieszała się z bieżącym sporem politycznym, a emocje przysłaniały momentami charakter żałobny. Obchody, które formalnie mają upamiętniać 96 osób, jakie zginęły w katastrofie, coraz trudniej oddzielić od partyjnej mobilizacji.
Miesiąc temu minęła 16. rocznica tragedii, która na zawsze zmieniła polską scenę publiczną. Ustalenia dotyczące przyczyn katastrofy są znane od dawna — raporty wskazują jednoznacznie, że do wypadku doszło wskutek błędów załogi i presji wywieranej przez polityków, by samolot Tu-154 podszedł do lądowania mimo fatalnych warunków na lotnisku w Smoleńsku. Zamachu nie było.
Mimo to co miesiąc ten sam rytuał się powtarza: wieńce, przemówienia, kontrmanifestanci i spór, który nie traci na intensywności. Dla jednych miesięcznice pozostają formą hołdu i pamięci. Dla innych są przede wszystkim narzędziem politycznej mobilizacji. Majowe obchody nie przyniosły żadnego przełomu w tym podziale — pokazały jedynie, że szesnaście lat po tragedii obie strony stoją dokładnie tam, gdzie stały od początku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze