Ponad miesiąc minął od chwili, gdy białe żagle „Daru Młodzieży" znikały powoli za gdyńskim horyzontem. Dziś legendarny polski żaglowiec przecina wody środkowego Atlantyku, znajdując się dokładnie w połowie drogi między Wyspami Kanaryjskimi a Wyspami Zielonego Przylądka. Celem tej wyjątkowej wyprawy są Stany Zjednoczone, gdzie fregata weźmie udział w obchodach 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości.
Komendant jednostki kpt. Michał Sadowski na bieżąco relacjonuje przebieg rejsu Polskiej Agencji Prasowej.
Warunki, w jakich „Dar Młodzieży" przemierza ocean, trudno nazwać inaczej niż wzorcowymi.
„Pogoda jak do tej pory bardzo nam sprzyja. Mamy wiatry od rufy i osiągamy bardzo dobre prędkości — pomiędzy 7 a 9 węzłów" — przekazał kpt. Sadowski.
Statek, który 16 kwietnia opuścił Gdynię, zakończył już pierwszy etap podróży w Kadyksie na początku maja. Teraz, 360 mil morskich od Wysp Kanaryjskich, trwa drugi odcinek trasy prowadzącej przez Bahamy prosto do amerykańskich portów. Na początku czerwca żaglowiec ma zawinąć do Nassau, a w drugiej połowie miesiąca odwiedzić kolejno Norfolk, Nowy Jork i Boston.
Na pokładzie nie ma pasażerów. Są za to 114 studentów pierwszego roku Wydziału Nawigacyjnego Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, podzielonych na trzy wachty. Dla zdecydowanej większości z nich jest to pierwszy kontakt z prawdziwym morzem i pierwsza jednostka pływająca w życiu.
„W zdecydowanej większości jest to ich pierwsze doświadczenie z morzem, pierwszy statek. Biorąc to pod uwagę, radzą sobie bardzo dobrze" — zaznaczył kapitan.
Program szkolenia obejmuje znacznie więcej niż sama nawigacja.
„Uczą się sterowania statkiem, prowadzenia obserwacji, pracy na mapie, ale muszą także utrzymywać porządek w kubrykach i częściach wspólnych, obierać ziemniaki oraz pomagać w kuchni i pentrze. Są załogą, a nie pasażerami, stąd też te dodatkowe obowiązki" — wyjaśnił kpt. Sadowski.
Równolegle trwają intensywne prace konserwacyjne — szlifowanie relingu, malowanie pokładówek, odświeżanie łodzi wiosłowo-żaglowych.
Komendant podkreśla, że to również element edukacji: przyszli oficerowie muszą rozumieć każdy aspekt życia na statku, by w przyszłości skutecznie nadzorować podległą im załogę. Ciekawostką jest stosunek studentów do braku internetu. Mijając Teneryfę, mieli przez chwilę dostęp do zasięgu, lecz jak przyznał kapitan — „wielu z nich wręcz docenia ten stan bycia offline."
Kulminacyjnym punktem całej wyprawy będzie międzynarodowa parada żaglowców zaplanowana na 4 lipca w Nowym Jorku — w samo południe amerykańskiego święta niepodległości.
Trzy dni wcześniej, 3 lipca, nastąpi zmiana praktykantów: na pokład wejdzie nowa grupa około 120 studentów drugiego roku, która popłynie do Bostonu. Stamtąd „Dar Młodzieży" skieruje się z powrotem ku Europie, odwiedzając porty brytyjskie i niemieckie, by 24 sierpnia zacumować ponownie w macierzystej Gdyni. Ten rejs może jednak mieć szczególny, symboliczny wymiar.
Uniwersytet Morski ogłosił już przetarg na budowę nowego trzymasztowego żaglowca, który ma zastąpić 45-letnią fregatę. Nowa jednostka pomieści 169 osób, a jej budowa ma kosztować 350 milionów złotych. Możliwe więc, że atlantycka wyprawa ku brzegom Ameryki to jedno z ostatnich wielkich przedsięwzięć „Daru Młodzieży" — statku, który od dekad wychowuje kolejne pokolenia polskich marynarzy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze