Czerwiec to dla milionów Polaków wyjątkowy miesiąc — i to nie ze względu na pogodę. To właśnie wtedy ZUS przeprowadza coroczną waloryzację składek emerytalnych zgromadzonych na indywidualnych kontach. W tym roku wskaźnik wynosi 9,81 procent, co w praktyce oznacza, że przeciętny stan konta emerytalnego wzrośnie o około 30 tysięcy złotych — w zasadzie z dnia na dzień.
Osoby z wyższymi zarobkami i dłuższym stażem pracy zyskają jeszcze więcej.
Każdy pracownik w Polsce odprowadza co miesiąc składki emerytalne — łącznie jest to 19,52 procent wynagrodzenia brutto, z czego część pochodzi od pracodawcy. Przy płacy minimalnej na poziomie 4806 złotych daje to prawie 940 złotych miesięcznie, czyli ponad 11 tysięcy złotych rocznie.
Środki te trafiają na indywidualne konto w ZUS i tworzą kapitał emerytalny, od którego bezpośrednio zależy wysokość przyszłego świadczenia. Co roku w czerwcu ZUS waloryzuje zgromadzone składki — ich wartość rośnie o wskaźnik uzależniony od inflacji oraz tempa wzrostu przypisu składek z poprzedniego roku.
W tym roku resort rodziny ogłosił wskaźnik waloryzacji na poziomie 9,81 procent — to najmniej od czterech lat, ale wciąż wynik powyżej historycznej średniej. W całym XXI wieku tylko pięć razy waloryzacja była wyższa. Siła skumulowanych waloryzacji jest przy tym imponująca — ktoś, kto przez 15 lat co roku odkładał 15 tysięcy złotych, ma dziś na koncie ponad 700 tysięcy złotych zamiast 225 tysięcy, bo skumulowana waloryzacja za ten okres przekroczyła 320 procent.
Przeciętny stan konta emerytalnego Polaka w ZUS szacowany jest obecnie na około 300 tysięcy złotych. Po czerwcowej waloryzacji kwota ta wzrośnie do blisko 330 tysięcy — oznacza to przyrost o 30 tysięcy złotych bez żadnego dodatkowego wysiłku ze strony ubezpieczonego.
Osoby z wyższymi zarobkami lub dłuższym stażem pracy, które zgromadziły na koncie znacznie więcej, w czerwcu mogą zyskać nawet 70, 80 lub 100 tysięcy złotych. Oczywiście tych pieniędzy nie można wypłacić od razu — cały kapitał służy obliczeniu przyszłej emerytury.
Mechanizm jest prosty: ZUS w momencie przejścia na emeryturę dzieli stan konta przez przewidywaną liczbę miesięcy dalszego życia według specjalnych tablic i na tej podstawie wylicza miesięczne świadczenie. Im wyższy stan konta w momencie składania wniosku, tym wyższa emerytura.
Czas złożenia wniosku emerytalnego ma realne znaczenie finansowe. Rozważmy konkretne przykłady. Mężczyzna kończący 65 lat w listopadzie, z obecnym stanem konta wynoszącym 800 tysięcy złotych, po czerwcowej waloryzacji będzie miał na koncie blisko 880 tysięcy.
Gdyby przeszedł na emeryturę w maju — przed waloryzacją — jego świadczenie wyniosłoby 3590 złotych. Po waloryzacji, wnioskując w lipcu, otrzyma 3950 złotych — prawie 400 złotych miesięcznie więcej. W przypadku 60-letniej kobiety ze stanem konta 600 tysięcy złotych różnica wyniesie ponad 200 złotych miesięcznie — emerytura wzrośnie z 2231 do 2454 złotych brutto.
Warto pamiętać, że waloryzacja czerwcowa dotyczy wyłącznie osób, które jeszcze nie pobierają emerytury. Emeryci mają swoją waloryzację w marcu, gdy ZUS podnosi ich bieżące świadczenia. Z tego względu czerwiec jest statystycznie najmniej opłacalnym miesiącem do składania wniosku emerytalnego — jeśli tylko okoliczności na to pozwalają, warto poczekać kilka tygodni i złożyć wniosek dopiero w lipcu, już po dopisaniu waloryzacji do konta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze