Reklama

2026 bez przełomu na froncie? Prognozy dla wojny rosyjsko-ukraińskiej


Rok 2026 najprawdopodobniej nie przyniesie przełomu na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Eksperci spodziewają się utrzymania scenariusza znanego z ostatnich lat: powolnych, kosztownych postępów wojsk rosyjskich, bardzo wysokich strat osobowych po obu stronach oraz narastającej presji strategicznej, która wykracza daleko poza terytorium Ukrainy.


Najintensywniejsze walki nadal koncentrują się na odcinku pokrowskim w obwodzie donieckim. Rosja skupia tam znaczną część potencjału ofensywnego, w tym jednostki uznawane za elitarne.

Celem pozostaje opanowanie aglomeracji pokrowsko-myrnohradzkiej, co otworzyłoby drogę do dalszych działań przeciwko Konstantynówce, Kramatorskowi i Słowiańskowi – ostatnim dużym miastom regionu kontrolowanym przez Ukrainę.

Kluczowym dylematem ukraińskiego dowództwa pozostaje decyzja, czy dalsza obrona tego odcinka ma jeszcze sens militarny, biorąc pod uwagę koszty ludzkie i sprzętowe. Wycofanie wojsk w tym rejonie jest realnym scenariuszem już w pierwszych tygodniach 2026 roku.

Reklama

Trudniejsza sytuacja na południu

Jeszcze większe wyzwania stoją przed Ukrainą w obwodach zaporoskim i dniepropietrowskim. To tam tempo rosyjskich postępów jest obecnie szybsze niż w Donbasie. Walki w rejonie Hulajpola mogą zakończyć się podobnie jak w Pokrowsku, jeśli nie uda się ustabilizować linii frontu.

Największym zagrożeniem jest możliwość zbliżenia się wojsk rosyjskich do dużych ośrodków miejskich, takich jak Zaporoże czy Dniepr, co miałoby nie tylko znaczenie militarne, ale również psychologiczne i polityczne.

Wojna na wyniszczenie, nie na manewr

Zdaniem analityków obecna faza konfliktu to klasyczna wojna na wyniszczenie, w której zdobywanie terenu ma znaczenie drugorzędne wobec zadawania strat przeciwnikowi.

Reklama

Jak zauważa Marcin Ogdowski, żadna ze stron nie dysponuje dziś potencjałem pozwalającym na decydujące zwycięstwo. 

Obie armie są jednocześnie zbyt słabe, by wygrać szybko, i zbyt silne, by się załamać. Taki układ sił sprawia, że 2026 rok raczej nie przyniesie rozstrzygnięcia na froncie.

Presja ekonomiczna i możliwy rozejm

Coraz większym problemem dla Rosji stają się ograniczenia ekonomiczne. Utrzymywanie wojny pochłania niemal połowę budżetu państwa, co w dłuższej perspektywie ogranicza zdolność normalnego funkcjonowania kraju.

To rodzi spekulacje, że w 2026 roku może dojść do czasowego rozejmu lub ograniczenia intensywności działań, trwającego tygodnie lub miesiące. Nie oznaczałoby to jednak trwałego pokoju, lecz raczej próbę regeneracji sił przed kolejną fazą konfliktu.

Reklama

Rosja patrzy dalej niż Ukraina

Choć głównym celem Kremla pozostaje pełna kontrola nad Donbasem, działania Moskwy coraz wyraźniej mają charakter szerszej konfrontacji z Zachodem. Obejmuje ona operacje hybrydowe: prowokacje z użyciem dronów, sabotaż infrastruktury, cyberataki i intensywną dezinformację.

Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanow wskazuje, że rosyjskie prowokacje są elementem długofalowej strategii testowania reakcji państw NATO, w tym Polski.

Kraje bałtyckie i Przesmyk Suwalski

Najbardziej wrażliwym obszarem pozostaje północno-wschodnia flanka NATO. Państwa bałtyckie przygotowują się na długotrwałe zagrożenie, wzmacniając wojska lądowe, artylerię i obronę przeciwlotniczą.

Reklama

Również Polska intensywnie rozbudowuje potencjał wojskowy w rejonie granicy z Rosją i Białorusią – zarówno poprzez modernizację sprzętu, jak i rozwój nowych jednostek oraz infrastruktury obronnej.

Morza jako kolejny obszar napięć

W 2026 roku Morze Czarne pozostanie areną aktywnych działań bojowych, z intensywnym wykorzystaniem bezzałogowców przez Ukrainę i próbami rosyjskich uderzeń w infrastrukturę portową.

Z kolei na Morzu Bałtyckimnależy spodziewać się dalszych incydentów poniżej progu wojny – zwłaszcza w kontekście rosyjskiej „floty cieni” i zagrożeń dla infrastruktury krytycznej.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że 2026 rok będzie czasem strategicznego impasu, rosnącego zmęczenia wojną i narastającej presji międzynarodowej. Konflikt nie zakończy się spektakularnym zwycięstwem żadnej ze stron, ale jego skutki będą coraz silniej odczuwalne nie tylko w Ukrainie, lecz w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 30/12/2025 09:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama