Choć niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny na Majdanku był przestrzenią terroru i systemowej zagłady, w Wigilię 1943 roku więźniowie próbowali zachować resztki człowieczeństwa. Z relacji ocalałych wynika, że właśnie wtedy – na przekór przemocy – pojawiały się kolędy, opłatek i ciche życzenia wolności.
Jak wspominał Jan Michalak, jeden z byłych więźniów, w dzień Wigilii Niemcy pozwolili wcześniej zakończyć pracę, co samo w sobie było wyjątkiem. W prowizorycznych warunkach organizowano symboliczne wieczerze: zbite z desek stoły przykrywano kocami, a prześcieradła zastępowały obrusy.
Pod nimi znalazło się siano, był opłatek, a na stole pozostawiano jedno wolne miejsce – na znak nadziei i pamięci o nieobecnych. Kolędy śpiewano półgłosem, przeplatając je wspomnieniami o domach i rodzinach.
Przed świętami 1943 roku do obozu trafiły choinki, opłatki i paczki żywnościowe dzięki pomocy organizacji charytatywnych. Więźniowie przez wiele dni oszczędzali jedzenie, by choć na chwilę stworzyć namiastkę świąt.
Jedna z choinek została ustawiona – jak zapisał Michalak – tuż obok szubienicy, co dobitnie oddawało tragiczny kontrast między świąteczną symboliką a obozową rzeczywistością. Naturalną ozdobą drzewa stał się śnieg, który spadł w nocy po Wigilii.
Jak wyjaśnia Marta Grudzińska z Państwowe Muzeum na Majdanku, to właśnie z końca 1943 roku zachowało się najwięcej świadectw świątecznych przeżyć. W obozie przebywali wówczas głównie polscy więźniowie polityczni i zakładnicy, którzy mogli otrzymywać paczki od rodzin i byli objęci opieką Polskiego Czerwonego Krzyża.
Jednocześnie był to czas po masowej egzekucji Żydów w ramach akcji Erntefest, co sprawiło, że obóz nie był już przeludniony, a komory gazowe nie funkcjonowały.
Wśród więźniarek szczególnie silna była potrzeba zachowania tradycji. Jak zapisała lekarka obozowa Stefania Perzanowska, kobiety planowały drobne prezenty, koncerty kolęd i niespodzianki, by nadać tym dniom wyjątkowy charakter.
Dla wielu Polek były to święta, które miały znaczenie nie tylko religijne, ale i tożsamościowe – pozwalały przetrwać psychicznie w skrajnych warunkach.
Jedną z najbardziej poruszających historii jest opowieść o Żydówce, która w Wigilię 1943 roku urodziła syna. Współwięźniarki ukrywały dziecko w obozowym szpitalu, ryzykując życie, ponieważ noworodki żydowskie były mordowane natychmiast po narodzinach.
Niestety, kilka miesięcy później kobieta i dziecko zostali wywiezieni do KL Auschwitz, gdzie ponieśli śmierć w komorze gazowej.
W obozie powstawały także dzieła sztuki. Plastyk Jan Sowiński wykonał drzeworyt z napisem „Bóg się rodzi, moc truchleje”, przedstawiający więźniów w pasiakach klęczących przy szopce. Odbitki krążyły między barakami i trafiały poza obóz.
Zachowały się również kartki świąteczne i grypsy, w których więźniowie pisali o tęsknocie za bliskimi i wierze, że kolejne święta spędzą już na wolności.
W styczniu 2026 roku ukaże się trzecie, rozszerzone wydanie wspomnień Jana Michalaka „Majdanek. Nr 3273 miał szesnaście lat”. Publikacja zostanie wzbogacona o nieznane wcześniej dokumenty, fotografie oraz nagrania wideo.
To świadectwo pokazuje, że nawet w miejscu zaprojektowanym do odbierania życia, ludzie potrafili ocalić godność.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze