Decyzja marszałka Sejmu o odmowie poparcia wniosku o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi USA wywołała lawinę politycznych reakcji. Sprawa, która początkowo wydawała się symbolicznym gestem, szybko przerodziła się w poważny dyplomatyczny spór z udziałem polskiego MSZ i ambasady Stanów Zjednoczonych.
Poznaliśmy kulisy konferencji prasowej marszałka Sejmu, który pomimo fali hejtu ze strony posłów prawicy nie ugiął się i potwierdził, że nie podpisze się pod rekomendacją przesłaną przez urzędników z USA ws. przyznania nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi.
Jak ujawniła dziennikarka Dorota Gawryluk, Włodzimierz Czarzasty przed publiczną wypowiedzią konsultował swoje stanowisko z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Według jej relacji nie była to improwizacja, lecz przygotowana wcześniej deklaracja, odczytana z kartki i skonsultowana pod kątem polityki międzynarodowej.
Sama praktyka konsultowania wypowiedzi dotyczących spraw zagranicznych – jak podkreślono – ma być stałym zwyczajem marszałka.
Słowa te natychmiast podchwyciła opozycja. Były wiceszef MSZ Paweł Jabłoński zasugerował, że jeśli stanowisko marszałka faktycznie miało akceptację resortu, oznaczałoby to świadome pogarszanie relacji z USA przez obecny rząd. W jego opinii taki kurs miałby służyć szerszym celom politycznym, w tym zmianom w architekturze bezpieczeństwa i relacjach z Unią Europejską.
Na te zarzuty odpowiedział rzecznik MSZ Maciej Wewiór, który jednoznacznie zdementował kluczowy element narracji. Jak zaznaczył, Radosław Sikorski i marszałek Sejmu rozmawiali o sprawie dopiero po ostrym wpisie ambasadora USA, a nie przed samą wypowiedzią. Rzecznik podkreślił, że „prawie prawda” w dyplomacji robi ogromną różnicę, a sugestie o wcześniejszej akceptacji stanowiska przez MSZ są nieuprawnione.
Sytuację dodatkowo zaostrzył komunikat ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Tom Rose ogłosił zerwanie wszelkich kontaktów z marszałkiem Czarzastym, uznając jego wypowiedzi za obraźliwe wobec prezydenta USA. Wskazał przy tym, że sprawa szkodzi dobrym relacjom między Waszyngtonem a rządem w Warszawie.
Sam marszałek jasno wyłożył motywy swojej decyzji. Jego zdaniem Donald Trump prowadzi politykę opartą na sile i transakcjach, co destabilizuje międzynarodowe instytucje oraz podważa prawo międzynarodowe. Krytykował także sposób interpretowania historii oraz instrumentalne traktowanie sojuszników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze