Francuski wymiar sprawiedliwości wydał surowy wyrok wobec byłego senatora Joela Guerriau. Polityk usłyszał karę czterech lat pozbawienia wolności, z czego 2,5 roku w zawieszeniu, za podanie substancji psychoaktywnej koleżance z parlamentu. Sąd uznał, że jego działanie nie było przypadkowe – miało doprowadzić do agresji seksualnej lub gwałtu, którego ofierze udało się uniknąć jedynie dzięki szybkiej reakcji. Decyzja zapadła we wtorek późnym wieczorem.
Guerriau tłumaczył, że narkotyk trafił do kieliszka przypadkiem. Składane przez niego wyjaśnienia nie przekonały jednak składu sędziowskiego.
W toku postępowania ustalono, że polityk wcześniej wyszukiwał w internecie informacje o wykorzystywaniu substancji odurzających w kontekście gwałtu. To właśnie ten element – obok okoliczności spotkania – miał kluczowe znaczenie dla wyroku. Sąd jednoznacznie stwierdził, że działanie było zaplanowane.
Do zdarzenia doszło w 2023 roku. Posłanka Sandrine Josso odwiedziła Guerriau w jego domu, by uczcić jego ponowny wybór do Senatu. Oboje znali się od lat i utrzymywali przyjacielskie relacje.
Po kilku łykach szampana kobieta nagle poczuła się bardzo źle. Zdołała opuścić mieszkanie i wezwać taksówkę. Później zgłosiła sprawę odpowiednim służbom.
Podczas ogłaszania wyroku sąd podkreślił spójne i szczegółowe zeznania parlamentarzystki, które znalazły potwierdzenie w materiale dowodowym.
Według ustaleń wymiaru sprawiedliwości Guerriau działał z zamiarem doprowadzenia kobiety do stanu bezbronności.
Wszystko wskazuje na to, że celem było dopuszczenie się czynu o charakterze seksualnym – uzasadnił sąd.
Sprawa odbiła się szerokim echem we Francji, zwłaszcza że kraj wciąż zmaga się z konsekwencjami głośnej afery Gisèle Pelicot – kobiety przez lata odurzanej przez własnego męża i wykorzystywanej seksualnie. Tamta historia zwróciła uwagę opinii publicznej na problem przemocy z użyciem środków chemicznych.
Guerriau złoży odwołanie od wyroku, co oznacza, że na razie nie trafi do więzienia. Niezależnie od dalszego toku sprawy sąd orzekł wobec niego pięcioletni zakaz ubiegania się o stanowiska publiczne.
Były senator zrezygnował ze swojej funkcji już wcześniej, tłumacząc decyzję względami politycznymi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze