Rozpoczynający się w Brukseli szczyt Unii Europejskiej upływa pod znakiem dyskusji o cenach energii oraz przyszłości systemu handlu emisjami ETS. Polska zapowiada, że będzie jednym z najaktywniejszych uczestników debaty. Premier Donald Tusk już wcześniej sygnalizował, że Warszawa będzie domagać się zmian uwzględniających krajową specyfikę gospodarczą i energetyczną.
Reforma ETS oraz realne obniżenie rachunków za energię elektryczną to kluczowe postulaty Polski podczas obecnego szczytu UE.
Choć pierwotnie spotkanie miało koncentrować się na konkurencyjności europejskiej gospodarki, w ostatnich tygodniach temat cen energii nabrał wyjątkowej dynamiki. Napięcia na Bliskim Wschodzie oraz wahania cen surowców energetycznych zwiększyły presję na szybkie działania.
Projekt konkluzji przewiduje wezwanie Komisji Europejskiej do przedstawienia pilnych i konkretnych propozycji ograniczających koszty energii w krótkim terminie. Polska podkreśla, że bez zmian w systemie ETS osiągnięcie tego celu będzie niezwykle trudne.
System handlu emisjami ETS funkcjonuje od 2005 r. i obejmuje ponad 40 proc. emisji w UE. Mechanizm „zanieczyszczający płaci” zakłada stopniowe ograniczanie puli uprawnień do emisji CO2, co ma stymulować transformację energetyczną.
Warszawa wskazuje jednak, że obecna konstrukcja systemu w istotnym stopniu wpływa na wzrost cen energii. Polska, wraz z dziewięcioma innymi państwami, wystąpiła do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen z apelem o przyspieszenie przeglądu ETS.
Sygnatariusze postulują złagodzenie tempa wycofywania bezpłatnych uprawnień do emisji po 2028 r. oraz ich przedłużenie poza 2034 r., aby uniknąć nadmiernego obciążenia przemysłu.
Według państw inicjujących list, obecna ścieżka redukcji może stanowić poważne zagrożenie dla konkurencyjności strategicznych sektorów europejskiej gospodarki.
W kraju debata o ETS przybiera ostrzejszy ton. Część środowisk politycznych domaga się całkowitego wyjścia z systemu. Premier opowiada się jednak za reformą, a nie demontażem mechanizmu.
Polska argumentuje, że działania na rzecz obniżenia cen energii powinny uwzględniać różnice w miksach energetycznych poszczególnych państw. Warszawa oczekuje rozwiązań bardziej elastycznych, dostosowanych do realiów krajowych gospodarek.
Premier podkreśla, że bezpieczeństwo i energia są dziś nierozłączne. Doświadczenia wojny w Ukrainie oraz napięcia geopolityczne pokazują, jak istotna jest stabilność dostaw i niezależność energetyczna.
Równolegle rząd zapowiada ogromny program inwestycyjny – w ciągu dekady Polska planuje przeznaczyć około biliona złotych na rozwój energetyki, w tym odnawialnych źródeł energii, modernizację sieci przesyłowych oraz budowę elektrowni jądrowych.
To mają być inwestycje nie tylko w transformację klimatyczną, lecz przede wszystkim w długofalowe bezpieczeństwo energetyczne kraju.
Reforma ETS nie będzie łatwa. Dla części państw członkowskich wpływy z handlu emisjami stanowią znaczące źródło dochodów budżetowych. Według danych European Environment Agency, w 2024 r. Polska była drugim największym beneficjentem przychodów z ETS w UE, osiągając 3,8 mld euro.
Dyskusje w Brukseli pokażą, czy uda się znaleźć kompromis między celami klimatycznymi a potrzebą ochrony konkurencyjności i stabilności gospodarczej państw członkowskich. Dla Polski kluczowe jest, aby reforma systemu realnie przełożyła się na niższe ceny energii i większe bezpieczeństwo energetyczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze