Lotnisko w Dubaju zostało ewakuowane w nocy z soboty na niedzielę po doniesieniach o irańskim ataku dronowym. Wstrzymano wszystkie przyloty i odloty, a tysiące pasażerów w pośpiechu opuszczało terminale. Według lokalnych służb czterech pracowników portu zostało rannych. Zakłócenia objęły nie tylko Zjednoczone Emiraty Arabskie, lecz także inne państwa regionu Zatoki Perskiej.
Do zdarzenia doszło 28 lutego w jednym z najbardziej ruchliwych portów lotniczych świata – Dubai International Airport. Nagrania publikowane w mediach społecznościowych pokazują tłumy podróżnych przemieszczających się przez zadymione korytarze.
Źródła lotnicze cytowane przez agencję Reuters wskazują, że irański dron miał uszkodzić jeden z terminali. Oficjalny komunikat władz lotniska nie potwierdził wprost przyczyny, jednak wszystkie operacje zostały zawieszone do odwołania.
Wstrzymanie ruchu objęło zarówno przyloty, jak i odloty, co natychmiast sparaliżowało jeden z kluczowych węzłów przesiadkowych świata.
Informację o czasowym wstrzymaniu operacji na dwóch głównych lotniskach miasta przekazało Dubai Media Office. Podróżnym zalecono, by nie udawali się na lotnisko bez wcześniejszego potwierdzenia statusu rejsu u przewoźnika.
Relacje świadków mówią o nagłych eksplozjach słyszanych w różnych częściach miasta. Wśród przebywających w Dubaju cudzoziemców są także Polacy. Jeden ze studentów opisywał, że wybuch rozległ się niespodziewanie w pobliżu miejsca, w którym przebywał.
Strach i dezorientacja udzieliły się zarówno mieszkańcom, jak i turystom, którzy masowo sprawdzali informacje o kolejnych połączeniach.
Atak na Dubaj wpisuje się w szerszą eskalację napięcia w regionie. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Bahrajn znalazły się wśród państw, które – według doniesień – stały się celem irańskiego odwetu po wcześniejszych nalotach USA i Izraela na terytorium Iranu.
Zakłócenia objęły również połączenia do i z Abu Zabi, a wcześniej dron miał trafić w terminal lotniska w Kuwejcie. Dane radarowe wskazywały niemal puste niebo nad Zatoką Perską – wiele linii lotniczych zawiesiło rejsy do krajów regionu.
Dubaj jest główną bazą operacyjną linii Emirates, jednego z największych przewoźników świata. Wraz z portem w Abu Zabi lotniska te obsłużyły w ubiegłym roku łącznie 127,7 mln pasażerów.
Obecne wstrzymanie operacji może wywołać efekt domina w globalnej siatce połączeń, wpływając na rejsy między Europą, Azją i Australią.
Eksplozje słyszane w pobliżu centrum miasta, w tym w rejonie słynnego Burdż Chalifa, dodatkowo potęgują napięcie. Władze apelują o zachowanie ostrożności i śledzenie oficjalnych komunikatów.
Sytuacja pozostaje dynamiczna, a ruch lotniczy w regionie Zatoki Perskiej nadal podlega poważnym ograniczeniom.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze