To wynik, który mówi wiele o nastrojach w walczącej Ukrainie. Najwyższym zaufaniem obywateli cieszą się dziś nie politycy, lecz wojskowi. Na czele rankingu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii znaleźli się były naczelny dowódca armii Walerij Załużny oraz szef kancelarii prezydenta Kyryło Budanow i obaj wyprzedzili prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego.
Liczby nie pozostawiają złudzeń. Największym zaufaniem Ukraińców cieszy się Walerij Załużny, były naczelny dowódca Sił Zbrojnych, a obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii — ufa mu 73 procent badanych. Tuż za nim plasuje się Kyryło Budanow z wynikiem 70 procent. Dopiero na trzecim miejscu wśród najbardziej zaufanych postaci znalazł się prezydent Zełenski, któremu ufa juz tylko 61 procent obywateli.
Co istotne, w całej kategorii związanej z obronnością wszystkie postacie mają dodatni bilans zaufania. Najlepiej oceniany jest Robert Browdi, znany jako „Madziar", dowódca Sił Systemów Bezzałogowych — jego bilans wynosi aż plus 63 procent, przy zaledwie 7 procentach nieufności.
Wysoko uplasowali się także dowódca Trzeciego Korpusu Armijnego Andrij Biłecki oraz obecny naczelny dowódca Ołeksandr Syrski. Sondaż pokazuje wyraźnie, że w czwartym roku pełnoskalowej wojny to ludzie w mundurach budzą największe społeczne zaufanie.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w gronie polityków. Tu zaufanie jest znacznie niższe, a większość postaci ma bilans ujemny — czyli więcej osób im nie ufa, niż ufa. Wśród działaczy politycznych najlepiej wypadli mer Charkowa Ihor Terechow z bilansem plus 32 procent oraz minister obrony Mychajło Fedorow z wynikiem plus 29 procent. Sam Zełenski, mimo wysokiego poziomu zaufania, ma w tej kategorii bilans plus 27 procent.
Reszta sceny politycznej wypada blado. Stosunkowo nieźle, choć już z ujemnym saldem, prezentują się mer Kijowa Witalij Kliczko, premierka Julia Swyrydenko oraz deputowany Dmytro Razumkow. Najgorsze noty zebrali politycy kojarzeni z dawnym układem.
Byłemu prezydentowi Petrowi Poroszence ufa zaledwie 26 procent badanych, a nie ufa aż 71 procent. Jeszcze gorzej wypadli deputowany Jurij Bojko oraz Julia Tymoszenko — to ona zanotowała najniższy wynik w całym sondażu, z bilansem minus 75 procent.
Wyniki badania doczekały się ciekawej interpretacji ze strony samych socjologów. Dyrektor generalny KMIS Anton Hruszecki zwrócił uwagę, że przewaga wojskowych nad politykami nie jest przypadkowa. Jego zdaniem odzwierciedla ona silne społeczne zapotrzebowanie na to, by po wojnie na czele państwa stanęli wojskowi odnoszący sukcesy na froncie.
Hruszecki podkreślił jednak, że trzeba ten wynik czytać w kontekście trwającej wojny.
Mówimy tu o zapotrzebowaniu obecnym, w warunkach wojny, gdy potrzeba lidera-obrońcy narodu jest szczególnie silna
Reklama
— wyjaśnił. Innymi słowy, to nastrój chwili, naznaczony codziennym zagrożeniem, a niekoniecznie zapowiedź przyszłego układu sił na ukraińskiej scenie politycznej. Samo badanie przeprowadzono między 7 maja a 3 czerwca metodą wywiadów telefonicznych we wszystkich regionach kraju z wyłączeniem terenów okupowanych. Tegoroczne wyniki wpisują się w trend widoczny już od dłuższego czasu: w obliczu rosyjskiej agresji Ukraińcy najmocniej ufają tym, którzy realnie bronią ich kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze