Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA wywołała w Polsce burzę. W sobotę do Warszawy przyjechał Kyryło Budanow, szef kancelarii prezydenta Ukrainy, który odbył serię spotkań z czołowymi polskimi politykami. Z przebiegu rozmów jasno wynika, że Kijów próbuje załagodzić konflikt, który uderzył w jeden z najczulszych punktów relacji między obydwoma narodami.
Budanow rozpoczął dzień od rozmowy z wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Po spotkaniu szef resortu obrony podkreślił, że Polska i Ukraina pozostają partnerami w sprawach bezpieczeństwa, ale w sprawach historii musimy mówić sobie prawdę, bo tylko tak jesteśmy w stanie budować przyszłość.
We wpisie na platformie X minister obrony narodowej dodał, że jasno przedstawił polskie oczekiwania wobec decyzji o nazwaniu jednostki imieniem UPA.
Pamięć o ofiarach Wołynia nie podlega negocjacjom. Są granice, których przekraczać nie wolno
Reklama
— zaznaczył.
Kolejne rozmowy Budanow odbył w Belwederze, gdzie przyjął go Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
Próba gloryfikacji zbrodniarzy spod znaku UPA spotyka się i będzie spotykać się z twardą reakcją. Strona ukraińska wskazała, że ma świadomość reakcji, jakie ta tematyka wywołuje w Polsce i zainteresowana jest dialogiem w tej sprawie
— relacjonował prezydencki minister, deklarując gotowość do dalszych rozmów.
Skala polskiego oburzenia jest poważna, a reakcje sięgnęły najwyższych szczebli władzy. Z Budanowem rozmawiał także szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki, który podał, że spotkanie odbyło się na prośbę strony ukraińskiej. W jego trakcie przedstawił stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego oraz polskie oczekiwania w sprawie nadania imienia Bohaterów UPA Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych Północ.
Sam Nawrocki nie krył oburzenia. Stwierdził, że decyzja Zełenskiego dostarcza
najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie.
Co więcej, zapowiedział, że na poniedziałkowym posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego, zaplanowanym na 8 czerwca, zaproponuje odebranie prezydentowi Ukrainy tego odznaczenia. Zełenski otrzymał Order Orła Białego w kwietniu 2023 roku z rąk ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy. Order przyzano prezydentowi Ukrainy w uznaniu zasług dla pogłębiania przyjaznych stosunków między Polską a Ukrainą. Dziś, zaledwie dwa lata później, to samo odznaczenie może mu zostać odebrane.
Mimo ostrego tonu polscy politycy konsekwentnie oddzielają kwestie historyczne od współpracy wojskowej. Decyzję Zełenskiego skrytykował także premier Donald Tusk, podkreślając, że
nikt nie podzieli polskiej opinii publicznej ani polskich władz, jeśli chodzi o kwestię wojny rosyjsko-ukraińskiej, ale także jeśli chodzi o historię, o przeszłość.
To sygnał, że Polska pozostaje sojusznikiem Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji, lecz w sprawach pamięci o rzezi wołyńskiej nie ustąpi.
Zełenski tłumaczył swoją decyzję chęcią przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz wzorową postawą jednostki w obronie niepodległości Ukrainy. Dla Polaków jednak UPA pozostaje przede wszystkim symbolem zbrodni popełnionych na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej.
W tle sporu pojawił się zarazem sygnał odwilży na innym polu: w ostatnich dniach ukraińskie Ministerstwo Kultury wydało zgodę na prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu, a także na terenie dawnego Hołoska Wielkiego we Lwowie, gdzie spoczywają szczątki żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 roku.
To gest, który, obok dyplomatycznych rozmów Budanowa, może świadczyć o tym, że Kijów faktycznie szuka sposobu na rozładowanie napięcia, które ewidentnie nie jest w interesie władz Ukrainy, chociażby dlatego, że większość uzbrojenia, amunicji i techniki wojennej w ogólę w lwiej części płynie przez Polskę, która jest w tej chwili największym hubem transportowo-logistycznym i przeładunkowym nie tylko w Europie, ale i na całym świecie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze