Reklama

2000 par LGBT czeka. Prawa, luki i niemożliwy rozwód w Polsce


Polska dołączyła w piątek do grona krajów, w których zagraniczne małżeństwa jednopłciowe mogą być oficjalnie rejestrowane w krajowym urzędzie stanu cywilnego. Rozporządzenie podpisane przez wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego i ministra Marcina Kierwińskiego trafiło do Dziennika Ustaw. To sukces, ale tylko połowiczny o czym piszę szczegółowo poniżej.


Przepisy wejdą w życie za trzy miesiące — tyle czasu potrzeba na pełne dostosowanie systemu teleinformatycznego rejestracji stanu cywilnego. Najważniejsze, że pary homoseksualne, które zawarły związek małżeński za granicą zyskają w ten sposób sporo przywilejów, wynikających z przepisów o małżeństwach heteroseksualnych.

Transkrypcja stała się faktem. Ale równość małżeńska w Polsce wciąż jest dziurawa

Polska dołączyła w piątek do grona krajów, w których zagraniczne małżeństwa jednopłciowe mogą być oficjalnie rejestrowane w krajowym urzędzie stanu cywilnego. Rozporządzenie podpisane przez wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego i ministra Marcina Kierwińskiego trafiło do Dziennika Ustaw.

Reklama

Owszem, jest to historyczny moment, ale według mnie to dopiero lub tylko połowa drogi. Rozumiem fasadę sukcesu, ale za nią kryje się lista konkretnych praw, których pary jednopłciowe wciąż nie mają. I które rząd systematycznie odkłada na później. Jeszcze kilkanaście miesięcy zamiatania tych palących spraw pod dywan i przyjdzie czas wyborów parlamentarnych jesienią 2027 roku.

Dekada walki sądowej, żeby być traktowanym jak człowiek

Zanim doszło do pierwszej transkrypcji, pary jednopłciowe przez lata zderzały się z urzędniczym murem. Kierownicy urzędów stanu cywilnego seryjnie wydawali decyzje odmowne, powołując się na art. 18 Konstytucji RP. Prowadziło to do absurdalnych sytuacji, gdy obywatele RP legalnie zaślubieni za granicą nie mogli wspólnie rozliczyć podatków, dziedziczyć bez wysokiego podatku od darowizn, a nawet uzyskać informacji o stanie zdrowia partnera w szpitalu bez specjalnych pełnomocnictw.

Reklama

Z rozmów ze znajomymi parami gejowskimi wyłaniał się gorzki obraz. Jak mówili, żeby dowiedzieć się czy partner żyje, trzeba było mieć notarialne pełnomocnictwo. Żeby odziedziczyć wspólne mieszkanie należy zapłacić podatek, jak w przypadku obcej osoby. Żeby złożyć wspólny PIT nie można było w ogóle. To nie abstrakcyjne problemy prawne, ale realne upokorzenia tysięcy ludzi, którzy w swoich krajach byli małżeństwem, a w Polsce — nikim.

Przełom przyszedł stopniowo. W listopadzie 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że państwo członkowskie nie może odmówić uznania skutków prawnych małżeństwa zawartego legalnie w innym państwie UE, szczególnie w kontekście prawa do życia rodzinnego i swobody przemieszczania się.

Reklama

NSA nakazuje USC pierwszą transkrypcję

W marcu 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny nakazał warszawskiemu USC dokonanie pierwszej transkrypcji — małżeństwa Jakuba Cupriaka-Trojana i Mateusza Trojana, zawartego w Berlinie w 2018 roku. NSA wskazał, że ocena zgodności transkrypcji z podstawowymi zasadami porządku prawnego wymaga uwzględnienia zobowiązań międzynarodowych Polski, w szczególności prawa unijnego — i że wykładnia nie może ograniczać się wyłącznie do art. 18 Konstytucji RP.

Przemek Walas z Kampanii Przeciw Homofobii, skomentował:

Reklama

Polska jako kraj członkowski Unii Europejskiej musi przestrzegać jej prawa. NSA słusznie podtrzymał interpretację Trybunału w Luksemburgu.

Rozporządzenie z 22 maja 2025 domyka ten etap. TSUE orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo pary tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju Unii, nawet jeśli prawo tego państwa nie uznaje tego typu związków. Wicepremier Gawkowski nie ukrywał wagi dokumentu: ocenił, że rozporządzenie to dokument fundamentalny, zmieniający polską rzeczywistość, przywracający godność ludziom, którzy zawarli za granicą małżeństwo jednopłciowe i kończący ich czas upokorzeń.

Reklama

Adwokatka Anna Mazurczak, reprezentująca jednego z małżonków nie kryła radości:

Bardzo się cieszę, że po kilkunastu latach batalii w sądach krajowych i międzynarodowych doszliśmy do uznania małżeństw tej samej płci w Polsce. Zawsze byłam przekonana, że droga do równości małżeńskiej w Polsce wiedzie przez uznanie zagranicznych małżeństw. Standard ochrony międzynarodowej rozwija się dużo szybciej niż krajowe ustawodawstwo.

Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, zanim opublikowano rozporządzenie w sprawie transkrypcji Jakub i Mateusz stawili się w USC, a ich małżeństwo zostało oczywiście wpisane do akt w identyczny sposób, jak w przypadku małżeństw heteroseksualnych.

Reklama

Urząd Stanu Cywilnego m. st. Warszawy dokonał dziś transkrypcji naszego niemieckiego aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego. Dane jednego z nas zostały wpisane w rubryce mężczyzna, a drugiego w rubryce kobieta. W obecnym stanie prawnym jest to najsensowniejsze rozwiązanie: po wydaniu nowego rozporządzenia w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego zmienią się jedynie nazwy rubryk, a wszystkie dane będą znajdować się na właściwych miejscach i sprostowanie takiego aktu nie będzie koniecznie. Jest to też rozwiązanie zgodne z wyrokami TSUE z 25 listopada 2025 r. (C-713/23) i NSA z 20 marca 2026 r. (II OSK 216/21) dotyczącymi transkrypcji naszego aktu małżeństwa. Mamy nadzieję, że kolejne transkrypcje, na które czeka wiele par, będą dokonywane bez zbędnej zwłoki.

Reklama

Co transkrypcja zmienia w życiu — koniec z upokorzeniami przy szpitalnym łóżku

Przez lata pary jednopłciowe były w Polsce dla siebie nawzajem prawnie obcymi ludźmi. Nie w przenośni — dosłownie. Gdy partner trafiał na oddział intensywnej terapii, drugi stał za szybą bez prawa wejścia. Gdy lekarz wychodził z sali operacyjnej — milczał, bo przepisy mu na rozmowę z „obcą osobą" nie pozwalały.

Gdy jeden ze współmałżonków umierał — drugi dowiadywał się o tym ostatni. Żeby mieć jakiekolwiek prawa, trzeba było wcześniej sporządzić notarialne pełnomocnictwo — kosztowne, czasochłonne i upokarzające przypomnienie, że państwo cię nie widzi.

Reklama

Obywatele Polski legalnie zaślubieni za granicą nie mogli uzyskać informacji o stanie zdrowia partnera w szpitalu bez specjalnych pełnomocnictw. Transkrypcja ten absurd kończy — wpis w rejestrze stanu cywilnego automatycznie potwierdza status małżonka.

Lekarz ma obowiązek udzielić informacji, szpital wpuścić na oddział, a współmałżonek może podejmować decyzje medyczne w imieniu nieprzytomnego partnera — tak samo jak w każdym heteroseksualnym małżeństwie w Polsce. Takiej możliwości bez specjalnego pełnomocnictwa było dotychczas niemożliwe.

Reklama

Prawo do odmowy składania zeznań i pełne prawa w ZUS

Transkrypcja daje również prawo do odmowy składania zeznań przed sądem w charakterze świadka — tak jak w heteroseksualnym małżeństwie. Przed transkrypcją partner mógł być wzywany jako świadek i zmuszany do zeznawania przeciwko ukochanej osobie. Po transkrypcji — to prawo działa z mocy prawa, bez żadnych dodatkowych procedur.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przestaje być instytucją dla heteroseksualistów. ZUS potwierdził, że na podstawie transkrybowanego aktu małżeństwa będzie udzielał świadczeń na równi z tymi, które przysługują małżeństwom różnej płci. W praktyce oznacza to rentę rodzinną po śmierci partnera, możliwość zgłoszenia niepracującego współmałżonka do ubezpieczenia zdrowotnego i pełnię praw emerytalnych — rzeczy, które dla par heteroseksualnych były oczywistością od zawsze.

Reklama

Koniec dramatu mieszkaniowego

Transkrypcja kończy też dramat mieszkaniowy. Partner będący lokatorem lub współwłaścicielem mieszkania zostawiał drugiego bez żadnej ochrony prawnej — groziła eksmisja z domu, w którym mieszkał latami. Po transkrypcji nabywa prawa małżonka — ochronę przed eksmisją i pierwszeństwo w przejęciu najmu. Podobnie przy śmierci — to małżonek, nie obca osoba, ma prawo do decyzji o pochówku, odbioru rzeczy osobistych, wglądu w dokumenty.

Brak transkrypcji prowadził wcześniej do sytuacji, w której państwo faktycznie uniemożliwiało obywatelowi UE realizację prawa do życia rodzinnego tylko dlatego, że wybrał zawarcie małżeństwa w państwie, które dopuszcza związki jednopłciowe. Po transkrypcji cudzoziemski współmałżonek obywatela polskiego ma prawo pobytu w Polsce jako członek rodziny — bez dodatkowych procedur i bez osobnej wizy. I tu kończy się lista rzeczy, które działają. Dalej jest już strefa prawnej niepewności i systemowych zaniedbań.

Niestety podatki i dziedziczenie to wielkie białe plamy

Wspólne rozliczenie PIT — na razie nie. Przed transkrypcją obywatele Polski legalnie zaślubieni za granicą nie mogli wspólnie rozliczać podatków. Małżeństwa jednopłciowe chcą wspólnych rozliczeń — co powie fiskus? — to pytanie bez odpowiedzi. Urząd skarbowy nie wydał stanowiska.

Przepisy o wspólnym rozliczeniu PIT odwołują się do małżeństwa w rozumieniu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego — a tego Kodeksu nikt nie zmienił. Para, która wzięła ślub w Barcelonie i ma transkrypcję w Warszawie, nadal nie może rozliczyć się wspólnie — bo fiskus nie wie, co z nią zrobić.

Dziedziczenie i podatek od spadków — sporne i groźne finansowo. Pary jednopłciowe nie są zwolnione z podatku od spadków i darowizn dla partnera i mają mniej korzystne zasady dziedziczenia. Małżeństwa heteroseksualne należą do zerowej grupy podatkowej — dziedziczą bez podatku.

Para jednopłciowa po transkrypcji powinna mieć to samo prawo, ale wymaga to albo zmiany ustawy o podatku od spadków i darowizn, albo sądowego precedensu. Żadnego z tych rozwiązań nie ma. W praktyce oznacza to, że gdy jeden ze współmałżonków umrze — drugi może stanąć przed urzędem skarbowym jako obca osoba.

Wspólnota majątkowa — nieuregulowana. Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje automatyczną wspólność majątkową małżonków od dnia ślubu. Czy obejmuje ona pary jednopłciowe po transkrypcji? Nikt tego jeszcze nie przesądził. Żaden sąd, żadne ministerstwo, żaden okólnik. To nie jest problem akademicki — to kwestia tego, do kogo należy mieszkanie, samochód i oszczędności, jeśli para się rozstanie lub jedno z małżonków umrze.

Małżeństwa jednopłciowe nie dostaną rozwodu w Polsce

Rozwód — prawna czarna dziura. To największa i najbardziej dotkliwa luka. Pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Katarzyna Kotula, zapytana wprost czy pary jednopłciowe po transkrypcji mogą się rozwieść w Polsce, odparła:

Myślę, że tak. Zaskoczył mnie pan tym pytaniem.

Gdy dziennikarz dopytał jak dokładnie, odpowiedziała:

Na zasadzie zwyczajnej. Prywatne prawo międzynarodowe to reguluje przecież. Według mnie para, która zawarła związek małżeński może legalnie przeprowadzić rozwód w Polsce, ale powiem panu szczerze, że nie zastanawiałam się. Nie odpowiem.

To zdumiewające. Rząd przez miesiące procedował rozporządzenie o transkrypcji, a pełnomocnik rządu ds. równego traktowania nie zastanawiała się nad jego konsekwencją numer jeden — co zrobić, gdy małżeństwo się rozpadnie. Polski sąd nie ma podstawy prawnej do orzeczenia rozwodu pary jednopłciowej, bo Kodeks rodzinny i opiekuńczy takiej instytucji po prostu nie zna.

Oznacza to, że para musiałaby wracać do kraju zawarcia ślubu — co w przypadku par mieszkających na stałe w Polsce jest poważnym problemem praktycznym i finansowym. Chyba, że jakiś rozpadający się związek, który w swojej determinacji zechce się rozwieść w Polsce przetrze ścieżki w jurysdykcji skarżąc się na to, że formalne małżeństwo, tyle że jednopłciowe, nie ma możliwości rozwiązania swojego związku, składając pozew o rozwód w Sądzie Okręgowym.

Katarzyna Kotula nie pierwszy więc raz wykazuje się niewiedzą. Dobrze, że wie chociaż ile małżeństw zawartych za granicą może domagać się transkrypcji w polskim USC:

Zrobiliśmy ręczne liczenie, bo nikt nie zebrał tych danych. Dane zebraliśmy w ciągu ostatniego roku i to jest ok. 2 tysięcy par dzisiaj

— powiedziała pełnomocnik rządu ds. równości.

Kościół wyje, burmistrz kołtun Zakopanego grozi — i obaj są bez znaczenia

Na marginesie tej poważnej debaty prawnej rozgrywał się spektakl sprzeciwu, oczywiście, jak to w katolickiej Polsce, głos zabrał kościelny hierarcha, Arcybiskup Wiesław Śmigiel, przewodniczący rady Episkopatu ds. rodziny, który wydał oświadczenie, że

rada obserwuje zmiany z troską i niepokojem, apeluję o zachowanie konstytucyjnego i moralnego fundamentu Polski.

Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz zapowiedział, że jego urząd będzie odmawiał transkrypcji, bo małżeństwa jednopłciowe są niezgodne z konstytucją. Obaj panowie mają prawo do opinii. Żaden z nich nie ma jednak prawa do niewykonywania przepisów.

[twitter2057733753229701487]

Gawkowski powiedział wprost, że rozporządzenie obowiązuje wszystkie urzędy i ma nadzieję, że każdy urzędnik w Polsce będzie to prawo szanował. Urzędnik, który odmówi transkrypcji, narazi się na odpowiedzialność dyscyplinarną i prawną. Burmistrz Zakopanego może grzmieć, ale jego USC podlega prawu, a nie jego poglądom.

Warto przy tym pamiętać o szerszym kontekście: pełna realizacja wytycznych TSUE oraz wdrożenie procedury transkrypcji wymaga jeszcze zmian w ustawach. To właśnie te zmiany — a nie okrzyki z ambony ani deklaracje góralskiego burmistrza — są prawdziwym wyzwaniem dla rządu w nadchodzących miesiącach.

 

Co rząd Tuska musi zrobić — lista zaległości

Transkrypcja to krok pierwszy. Przed rządem stoi konkretna lista legislacyjnych zaległości, bez których równość małżeńska pozostanie papierowa. Przede wszytskim trzeba zmienić ustawę o podatku od spadków i darowizn, musi ona objąć małżonków jednopłciowych zerową grupą podatkową — na równi z heteroseksualnymi.

Także przepisy o wspólnym rozliczeniu PIT muszą zostać dostosowane do nowej rzeczywistości rejestrowej. Kodeks rodzinny i opiekuńczy musi przesądzić kwestię wspólnoty majątkowej par jednopłciowych po transkrypcji. Polska musi stworzyć ścieżkę prawną dla rozwodów tych małżeństw na swoim terytorium. Rząd musi wydać wytyczne dla wszystkich instytucji — szpitali, banków, urzędów — jak traktować transkrybowane akty małżeńskie.

 

Geje liczą na rząd jeszcze przed wyborami

Środowisko LGBT+ liczy, że po wejściu w życie rozporządzenia polskie prawo uwzględni to, co orzekły kolejno TSUE i NSA, i da parom jednopłciowym dostęp do pełni świadczeń i praw. Takie obietnice padały. Teraz czas je zrealizować — nie za rok, nie przy okazji kampanii wyborczej, lecz w tej kadencji, przy tym rządzie, który rozporządzenie podpisał.

Transkrypcja była świętym Graalem par jednopłciowych przez dekadę. To najważniejsze pytanie, które słyszę w swojej kancelarii — odpowiedź brzmi: powinny, ale spodziewajmy się oporu. Ten opór — ze strony fiskusa, sądów, urzędów — da się pokonać tylko ustawami. Rozporządzenie otworzyło drzwi. Teraz potrzeba prawa, które posprząta to, co za nimi leży.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 23/05/2026 10:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości