Reklama

Voo Voo wraca z albumem „Dźwięczność”. Waglewski w wywiadzie mówi nam o muzyce


Nowa płyta „Dźwięczność” to dla zespołu Voo Voo coś więcej niż kolejny projekt. To osobisty zapis emocji, doświadczeń i refleksji nad życiem. Lider grupy, Wojciech Waglewski, nie ukrywa, że impuls do jej powstania był niezwykle trudny. „Chciałem, by to był album apelujący o docenienie tej chwili, w której żyjemy” – mówi artysta. Jak dodaje, choć temat śmierci jest obecny, całość ma być „pochwałą życia, otuliną”.


Początkowo muzyk planował zakończyć nagrywanie płyt studyjnych, jednak osobiste wydarzenia sprawiły, że wrócił do studia. Efektem jest album nagrany w atmosferze wspólnoty, bez popisów i solowych demonstracji.

Muzyka po stracie. Płyta, która zmieniła znaczenie

Piosenka tytułowa powstała jeszcze przed nagraniem całej płyty. Miała być symbolicznym pożegnaniem z formą albumową. Wszystko zmieniło się po śmierci żony Waglewskiego.

„Wszystko to nabrało zupełnie innego znaczenia, prawie jak requiem” – przyznaje. To doświadczenie wpłynęło na cały zespół, który zdecydował się wrócić do pracy i stworzyć materiał w nowej, bardziej emocjonalnej formule. „Nazbierało się mnóstwo w ciągu miesiąca” – wspomina artysta.

Reklama

Proces nagrywania był wyjątkowy: pełen skupienia, ale też wzajemnego wsparcia. Powstała płyta spójna, zespołowa i pozbawiona zbędnych ozdobników.

Goście i autentyczność. Spotkania, które mają znaczenie

Na „Dźwięczności” pojawiają się zaproszeni artyści, w tym Daria ze Śląska oraz Hania Rani. Waglewski podkreśla, że wybór nie był przypadkowy.

„Daria potrafi pisać piosenki proste, ale pełne treści i wiarygodne” – mówi.

To właśnie autentyczność i brak schematów były kluczowe przy doborze współpracowników. Podobnie ocenia współpracę z Hanią Rani, którą określa jako wykraczającą poza standardowy kontakt zawodowy. Spotkania te miały charakter twórczego dialogu, a nie tylko realizacji nagrań.

Reklama

Muzyka dziś. Streaming, winyle i potrzeba bliskości

W rozmowie artysta odnosi się także do zmian na rynku muzycznym. Zwraca uwagę na dominację streamingu i skróconych form.

„Muzyki słucha się najczęściej jako akompaniamentu do porannej krzątaniny” – zauważa.

Jego zdaniem zanikła kultura wspólnego słuchania płyt i skupienia na muzyce. Jednocześnie dostrzega powrót do winyli, które oferują coś więcej niż dźwięk – fizyczność, zapach, historię.

Waglewski podkreśla też różnicę między wielkimi widowiskami a kameralnymi koncertami. To właśnie małe kluby, gdzie możliwy jest kontakt z publicznością, pozostają dla niego najważniejsze.

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 20/04/2026 12:09
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama