Jedna z największych kradzieży kryptowalut w ostatnich miesiącach wstrząsnęła rynkiem finansów cyfrowych. W wyniku ataku na platformę KelpDAO zniknęły środki o wartości około 290 milionów dolarów. Według wstępnych ustaleń za operacją może stać północnokoreańska grupa hakerska Lazarus Group.
skala ataku czyni go największym tego typu incydentem w bieżącym roku. Zdarzenie ponownie zwróciło uwagę na rosnące zagrożenia w świecie zdecentralizowanych finansów.
Hakerzy wykorzystali lukę w infrastrukturze powiązanej z platformą, przejmując kontrolę nad dwoma serwerami aplikacji partnerskiej LayerZero. To umożliwiło im dostęp do systemów obsługujących tokeny powiązane z Ethereum.
Najistotniejsze jest to, że atak nie polegał na prostym włamaniu, lecz na skoordynowanej operacji wymagającej zaawansowanej wiedzy technicznej. W krótkim czasie napastnicy zdołali wyprowadzić ogromne środki, zanim systemy bezpieczeństwa zdążyły zareagować.
Firma LayerZero potwierdziła skalę strat i wskazała na możliwego sprawcę. W komunikacie podkreślono: „Z wstępnych ustaleń wynika, że za atakiem stoi wysoce zaawansowany podmiot państwowy, prawdopodobnie północnokoreańska grupa Lazarus”.
Najważniejsze jest to, że Lazarus Group od lat uznawana jest za jedną z najbardziej niebezpiecznych organizacji hakerskich na świecie. Grupa ta ma być powiązana z aparatem państwowym Korei Północnej i działać w ramach struktur wywiadowczych.
Eksperci od dawna wskazują, że działania hakerów mogą być elementem szerszej strategii finansowej Pjongjangu. Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych od 2017 roku Korea Północna mogła pozyskać w ten sposób miliardy dolarów.
Środki te mają być wykorzystywane m.in. do finansowania programów zbrojeniowych. Władze Korei Północnej konsekwentnie zaprzeczają jednak jakimkolwiek związkom z cyberatakami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze