Hiszpania zrobiła coś, na co polskie państwo wciąż nie potrafi się zdobyć. Tuż przed wizytą papieża Leona XIV rząd w Madrycie zmusił Kościół do współpracy w sprawie odszkodowań dla ofiar seksualnych nadużyć duchownych. To pierwszy tak wyraźny przypadek, gdy państwo postawiło Kościołowi twarde warunki i stworzyło mechanizm zewnętrznej kontroli nad procesem rekompensat.
W Polsce, mimo kolejnych skandali i ujawnianych przypadków tuszowania pedofilii przez hierarchów, rząd Donalda Tuska nadal unika frontalnego starcia z Kościołem i nie zdecydował się choćby na powołanie realnie niezależnej komisji majątkowej czy systemowej komisji badającej skalę przestępstw seksualnych wśród duchownych.
Według ujawnionych przez dziennik El Pais danych, od 2018 roku udało się zebrać informacje o ponad 2,5 tys. ofiar i przeszło 1,5 tys. duchownych oskarżonych o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Skala problemu okazała się jednak znacznie większa. Z raportu rzecznika praw obywatelskich z 2023 roku wynika, że przez dekady ofiarami przemocy seksualnej w środowisku religijnym mogło paść ponad 400 tys. osób.
Jednocześnie hiszpańskie media ujawniły listę niemal stu wysokich rangą duchownych oskarżanych o tuszowanie przypadków pedofilii. Wśród nich znaleźli się kardynałowie i biskupi. To pokazuje, że problem nie dotyczył wyłącznie pojedynczych księży, ale całego systemu ochrony sprawców budowanego przez lata wewnątrz Kościoła.
Nie jest tajemnicą, że Watykan od lat próbował minimalizować skalę skandali seksualnych w Kościele. Zdaniem gazety El Pais również obecne działania podjęto głównie dlatego, że Stolica Apostolska chciała ograniczyć polityczne i medialne skutki wizyty Leona XIV w Hiszpanii. Presja społeczna stała się jednak zbyt duża, aby dalej ignorować problem.
Podpisany pod koniec marca protokół między rządem a Konferencją Episkopatu Hiszpanii zakłada, że Kościół będzie finansował odszkodowania dla ofiar, ale o ich wysokości zdecyduje niezależny rzecznik praw obywatelskich. To fundamentalna różnica wobec wcześniejszych mechanizmów tworzonych przez sam Kościół, które często przypominały wewnętrzne działania PR-owe mające ograniczyć straty wizerunkowe.
Na tle działań hiszpańskiego rządu wyjątkowo słabo wypadają polskie władze. Choć kolejne reportaże, filmy dokumentalne i śledztwa ujawniają przypadki molestowania dzieci oraz wieloletniego ukrywania sprawców przez kurię, państwo nadal nie stworzyło skutecznych narzędzi rozliczenia Kościoła. Nie ma pełnej komisji badającej majątek Kościoła, nie ma kompleksowego systemu odszkodowań dla ofiar, a politycy wciąż unikają otwartego konfliktu z hierarchami.
Rząd Tuska wielokrotnie zapowiadał zmiany w relacjach państwo–Kościół, jednak do dziś nie przeprowadzono realnych reform dotyczących finansowania instytucji kościelnych (podatek kościelny) czy odpowiedzialności hierarchów za tuszowanie przestępstw seksualnych. Tymczasem hiszpański model pokazuje, że państwo może wymusić na Kościele współpracę i postawić interes ofiar ponad politycznym komfortem duchownych.
Kilka dni przed przyjazdem papieża do Hiszpanii organizacje zrzeszające ofiary zapowiedziały protesty, jeśli Leon XIV odmówi spotkania z pokrzywdzonymi. Ostatecznie Watykan potwierdził, że do rozmowy dojdzie. Sam fakt, że ofiary musiały publicznie wywierać presję na Kościół, pokazuje jednak, jak długo ich głos był ignorowany.
W Hiszpanii temat pedofilii w Kościele przestał być tabu. W Polsce nadal pozostaje politycznym polem minowym, którego kolejne rządy wolą unikać. Tymczasem liczby i relacje ofiar pokazują, że problem ma charakter systemowy, a nie jednostkowy. Bez rozliczenia hierarchów i pełnej transparentności trudno mówić o jakimkolwiek odzyskaniu społecznego zaufania wobec Kościoła.
Warto pamiętać, że Hiszpania jeszcze kilkadziesiąt lat temu była jednym z najbardziej podporządkowanych Kościołowi państw Europy. W czasach dyktatury generała Francisco Franco Kościół katolicki stanowił jeden z głównych filarów systemu władzy. Obok samego Franco to właśnie hierarchowie mieli ogromny wpływ na funkcjonowanie państwa, edukacji, ochrony zdrowia i życia społecznego.
Kościół kontrolował szkoły, kształtował programy nauczania i wpływał na wychowanie całych pokoleń Hiszpanów. Religia była praktycznie obowiązkowym elementem życia publicznego, a duchowni cieszyli się ogromnymi przywilejami politycznymi i finansowymi. Przez dekady kobiety pozostawały w Hiszpanii obywatelkami drugiej kategorii. Rozwody były zakazane, aborcja nielegalna, a prawa kobiet podporządkowane konserwatywnej moralności narzucanej przez Kościół i reżim Franco.
W praktyce państwo frankistowskie funkcjonowało jako system silnie klerykalny, w którym Kościół miał wpływ nie tylko na duchowość obywateli, ale również na ich życie prywatne, seksualność i prawa obywatelskie. To właśnie dlatego obecne działania hiszpańskich władz wobec skandali pedofilskich w Kościele mają tak duże znaczenie symboliczne.
Pokazują bowiem, że kraj, który przez dziesięciolecia pozostawał niemal politycznym przedłużeniem wpływów Kościoła, potrafił rozpocząć proces rozliczania duchownych i ograniczania ich bezkarności. Rząd pozostał głuchy na histerię, rozpętaną przez biskupów
Na tym tle w Polsce Kościół Katolicki nadal posiada ogromne wpływy w szkołach, życiu publicznym i polityce, a kolejne rządy unikają zdecydowanych działań wobec hierarchów mimo ujawnianych przypadków tuszowania przestępstw seksualnych. Hiszpański przykład pokazuje jednak, że nawet państwo przez lata zdominowane przez Kościół może w końcu zacząć stawiać interes obywateli ponad interes instytucji religijnej.
Paradoks historyczny polega na tym, że w okresie, gdy Hiszpania pozostawała pod ogromnym wpływem Kościoła i konserwatywnego reżimu Franco, Polska Ludowa pod wieloma względami oferowała kobietom znacznie szersze prawa socjalne i obywatelskie.
W PRL rozwody były legalne, obowiązywał dostęp do legalnej aborcji, a religia przez większość okresu trwania Polski Ludowej odbywała się poza szkołami publicznymi. Państwo pozostawało formalnie świeckie, a Kościół nie miał tak bezpośredniego wpływu na ustawodawstwo i życie prywatne obywateli, jak w Hiszpanii frankistowskiej.
Kobiety w PRL mogły samodzielnie zakładać rachunki bankowe, podejmować pracę zawodową bez zgody męża i korzystać z szerokiego dostępu do edukacji czy publicznej ochrony zdrowia i antykoncepcji. Oczywiście ustrój obowiązujący w Polsce do 1989 roku miał charakter autorytarny i ograniczał podstawowe wolności polityczne i wolność słowa.
Jednak pod względem części praw społecznych i obyczajowych Polska wyprzedzała wówczas ultrakonserwatywną Hiszpanię wspieraną przez Kościół Katolicki, podobnie zresztą jak demokratyczną Francję czy Włochy, gdzie aż do lat 80. obowiązywał zakaz terminacji ciąży i rozwodów.
W Hiszpanii jeszcze przez kolejne dekady aż do śmierci Franco kobiety były podporządkowane modelowi rodziny narzucanemu przez Kościół Katolicki i quasi faszystowskie państwo, które było dyktaturą. Aborcja była wówczas zakazana, rozwody praktycznie niemożliwe, a konserwatywna i kościelna moralność regulowała niemal każdy aspekt życia prywatnego. Kler miał ogromny wpływ na szkoły, wychowanie dzieci i funkcjonowanie instytucji publicznych.
To właśnie dlatego obecna postawa hiszpańskiego państwa wobec skandali pedofilskich w Kościele jest tak symboliczna. Kraj, który przez dekady pozostawał niemal wzorcowym przykładem państwa klerykalnego, dziś próbuje rozliczać duchownych i budować świeckie mechanizmy ochrony ofiar.
Tymczasem w Polsce, mimo formalnego rozdziału Kościoła od państwa, politycy nadal często zachowują się tak, jakby hierarchowie pozostawali grupą stojącą ponad społeczną kontrolą i odpowiedzialnością. Wciąż nie doczekaliśmy się pełnego uznania praw LGBT, w tym małżeństw jednopłciowych, swobodnego dostępu do aborcji (zabiegi przerywania ciąży przeniosły sie do podziemia lub poza granice RP) czy zwykłych tzw. tabletek dzień po dostępnych w wolnej sprzedaży.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze