Po niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech scena polityczna uległa wyraźnej zmianie. Lider partii TISZA, Peter Magyar, zapowiedział głębokie reformy, które mają objąć między innymi media publiczne. Ugrupowanie zdobyło większość konstytucyjną w Zgromadzeniu Narodowym, co daje mu szerokie możliwości wprowadzania zmian.
Na Węgrzech prawdopodobny jest "polski scenariusz". Lider partii w najnowszym wywiadzie zapowiedział wstrzymanie nadawania sygnałów przed media publiczne, które przez 16 lat sączyły propagandę centralnie sterowaną przez ugrupowania Orbana.
W rozmowie z Radio Kossuth przyszły premier jasno przedstawił swoje stanowisko wobec obecnych mediów publicznych. Jak podkreślił:
Węgrzy zasługują na media publiczne, które przekazują prawdę.
Magyar zapowiedział zawieszenie nadawania programów informacyjnych w dotychczasowej formie oraz stworzenie nowych instytucji nadzorujących rynek medialny. W jego ocenie obecny system nie spełnia swojej roli, a konieczna jest gruntowna reforma.
Kluczowym celem zmian ma być przywrócenie wiarygodności i niezależności mediów publicznych, co – zdaniem polityka – jest fundamentem demokratycznego państwa.
Peter Magyar zwrócił uwagę na ograniczony dostęp do mediów publicznych podczas kampanii wyborczej. Jak sam zauważył:
ostatni raz byłem tu, w mediach publicznych, półtora roku temu”. Dodał również: „Potrzebne były głosy i zgoda trzech milionów ludzi, aby ponownie wpuścić lidera najsilniejszej partii opozycyjnej i dać mu przestrzeń medialną.
Reklama
Polityk nie krył krytyki wobec obecnego systemu, określając go jako „medium propagandowe”. Jednocześnie zaznaczył, że jego działania nie są motywowane chęcią odwetu:
Nie chodzi o mnie, ale o to, że każdy człowiek zasługuje na media publiczne, które przekazują prawdę.
To stanowisko wpisuje się w szerszą debatę o roli mediów publicznych i ich niezależności od władzy politycznej.
Zwycięstwo partii TISZA oznacza poważne osłabienie dotychczas rządzącej koalicji pod przewodnictwem Viktora Orbana. Nowa większość parlamentarna daje Magyarowi realną możliwość wdrożenia zapowiadanych reform.
Jednocześnie polityk zaapelował do prezydenta Tamása Sulyoka o szybkie zwołanie inauguracyjnego posiedzenia parlamentu. W ostrych słowach oskarżył również ustępujące władze o niszczenie dokumentów w resortach siłowych, twierdząc, że posiada dowody potwierdzające te działania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze