Środowe notowania ropy naftowej pokazują wyraźną zmienność rynku, który reaguje niemal natychmiast na wydarzenia geopolityczne. Choć jeszcze wcześniej ceny surowca rosły, w kolejnych godzinach zaczęły spadać. Na giełdzie New York Mercantile Exchange w Nowym Jorku baryłka ropy West Texas Intermediate kosztuje obecnie nieco ponad 90 dolarów, notując spadek po wcześniejszych wzrostach. Podobna sytuacja widoczna jest w przypadku ropy Brent na londyńskiej giełdzie ICE.
Rynek pozostaje wyjątkowo wrażliwy na wszelkie informacje dotyczące konfliktu na Bliskim Wschodzie, a inwestorzy reagują na każdą nową deklarację polityczną czy sygnał możliwej deeskalacji.
Jednym z kluczowych czynników wpływających na ceny ropy są zapowiedzi wznowienia rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Prezydent Donalda Trumpa sugeruje, że konflikt może zbliżać się do końca. W rozmowie medialnej podkreślił: „Myślę, że jest bardzo blisko końca (...) Gdybym teraz się wycofał, odbudowanie tego kraju zajęłoby im 20 lat”.
Dodał także:
Zobaczymy, co się wydarzy. Myślę, że bardzo chcą zawrzeć porozumienie.
Pojawiają się również informacje o możliwych negocjacjach w Pakistanie, przy udziale marszałka Asima Munira. Każda zapowiedź dyplomatycznego rozwiązania konfliktu wpływa na uspokojenie rynku i ograniczenie presji wzrostowej na ceny surowca.
Mimo pojawiających się sygnałów o możliwej poprawie sytuacji, realne problemy z dostawami ropy nadal trwają. Blokada cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych – wciąż ogranicza przepływ ropy z Zatoki Perskiej.
Eksperci podkreślają, że nawet w przypadku spadku napięć politycznych powrót do pełnej stabilności nie nastąpi natychmiast. Jak zauważył Dilin Wu z Pepperstone Group:
W krótkiej perspektywie ceny ropy naftowej prawdopodobnie będą poruszać się w trendzie bocznym.
Zakłócenia w dostawach mogą utrzymywać się jeszcze przez pewien czas, co oznacza, że rynek pozostanie podatny na wahania i niepewność.
Specjaliści z ANZ Group Holdings wskazują, że w przypadku uspokojenia sytuacji możliwe będzie stopniowe odbudowanie produkcji ropy. Jak ocenia analityk Daniel Hynes:
W najlepszym przypadku w ciągu 4 pierwszych tygodni możliwe będzie przywrócenie produkcji ropy na poziomie od 2 do 3 mln baryłek dziennie.
Z kolei Rebecca Babin z CIBC Private Wealth Group zauważa, że „nagłówki nadal wpływają na ruch cen ropy, ale rynki zmierzają w kierunku normalizacji”.
Dodatkowo dane American Petroleum Institute wskazują na wzrost zapasów ropy w USA, co również wpływa na ograniczenie wzrostów cen.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze