Reklama

Przeszukania w biurach byłych rzeczników dyscyplinarnych. Korneluk: Zabezpieczono dokumenty 120 spraw


Spór o status sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych mianowanych w czasach rządów PiS wchodzi w kolejną, kluczową fazę. Po miesiącach napięć i kwestionowania decyzji personalnych Ministerstwa Sprawiedliwości sprawa przeniosła się na poziom działań procesowych — z udziałem prokuratury oraz policji.


W środę prokuratorzy z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, przy wsparciu funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji, przeprowadzili czynności w siedzibie Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz w biurach jego zastępców.

Chodzi o pomieszczenia w budynku przy ul. Rakowieckiej 30 w Warszawie, gdzie mieści się także Krajowa Rada Sądownictwa.

Prokurator krajowy: zabezpieczono akta 120 spraw

Prokurator krajowy Dariusz Korneluk poinformował, że w trakcie przeszukań zabezpieczono dokumentację 120 sprawdotyczących przewinień dyscyplinarnych sędziów. Jak zapowiedział, działania nie zakończą się na środowej akcji.

Reklama

Najistotniejsze jest jedno: zabezpieczone akta mają finalnie trafić do obecnego rzecznika dyscyplinarnego.

W czwartek Korneluk mówił w radiu TOK FM, że czynności będą kontynuowane, a ich celem jest przekazanie dokumentów osobie uprawnionej — obecnej rzecznik dyscyplinarnej sędziów sądów powszechnych, czyli sędzi Joannie Raczkowskiej z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.

Kim są rzecznicy mianowani za rządów PiS: Schab, Radzik i Lasota

Sprawa dotyczy byłych rzeczników dyscyplinarnych sędziów sądów powszechnych:

  • Piotra Schaba

  • Przemysława Radzika

  • Michała Lasoty

Zostali oni powołani w 2018 roku przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

Reklama

W 2025 roku nastąpiły odwołania:

  • w kwietniu 2025 r. Adam Bodnar odwołał Piotra Schaba oraz Przemysława Radzika,

  • następnie w końcu lipca (po objęciu urzędu) nowy szef MS Waldemar Żurek odwołał Michała Lasotę.

Mimo tych decyzji, byli rzecznicy nie zaakceptowali odwołań — uznają je za bezprawne i bezskuteczne. W kolejnych miesiącach mieli wszczynać postępowania dyscyplinarne oraz nadal korzystać z biur w budynku wynajmowanym przez KRS.

Dlaczego prokuratura weszła do biur: chodzi o „odebranie i zabezpieczenie dokumentów”

Według przekazanych informacji, wejście prokuratury i policji do pomieszczeń miało charakter celowy: jego celem było „odebranie i zabezpieczenie dokumentów”, czyli akt postępowań dyscyplinarnych.

Reklama

Korneluk wskazywał, że odwołani rzecznicy: wciąż „dysponują aktami postępowania, którymi dysponować nie mogą”.

To zdanie jest osią całej sprawy: prokuratura zakłada, że dokumenty powinny znajdować się w dyspozycji aktualnych organów, a nie osób odwołanych.

Korneluk: możliwe przestępstwa, były wezwania do wydania akt

Prokurator krajowy ujawnił również, że wobec byłych rzeczników toczy się postępowanie karne. W jego relacji prokurator wielokrotnie zwracał się o wydanie akt, a odmowa ich przekazania miała być kwalifikowana w kategoriach czynu zabronionego.

Prokuratura informowała, że niewydanie dokumentów może nosić znamiona:

Reklama
  • przywłaszczenia funkcji,

  • ukrywania akt.

To nie jest spór o interpretację formalną — z punktu widzenia organów ścigania odmowa miała potencjalny ciężar karny, co tłumaczy przejście od wezwań do działań fizycznych w budynku.

Rzeczniczka Prokuratora Generalnego: akta nie były wydawane mimo licznych wezwań

Stanowisko prokuratury doprecyzowała rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak. Jak wskazała, mimo wielokrotnych wezwań kierowanych przez nowo powołanych rzeczników oraz tzw. rzeczników dyscyplinarnych ad hoc, akta nie zostały wydane osobom uprawnionym.

Kluczowe jest również to, że czynności wykonywano na podstawie formalnego postanowienia w śledztwie dotyczącym:

Reklama
  • ukrywania dokumentów poprzez ich niewydawanie,

  • powoływania się na pełnioną funkcję mimo jej niesprawowania.

Postanowienie dotyczące wydania rzeczy i przeszukania prokurator miał wydać 14 stycznia.

„Zmiana nastąpiła – czy się to komuś podoba, czy nie”

Wypowiedzi Korneluka wyraźnie pokazują kierunek narracji prokuratury: w jego ocenie zmiana na stanowiskach rzeczników dyscyplinarnych jest faktem, a osoby odwołane — niezależnie od deklaracji — nie mogą dalej działać tak, jakby nic się nie stało.

„Nastąpiła zmiana — czy się to komuś podoba, czy nie”.

Korneluk wskazywał także, że choć odwołani rzecznicy mogliby kwestionować decyzje odwoławcze drogą administracyjną (np. pozew czy zabezpieczenie roszczenia), to z tych możliwości nie korzystają — zamiast tego mają budować narrację o bezprawności działań MS.

Reklama

Wątki polityczne: KRS, opozycja i reakcja prezydenta

Skala sprawy sprawiła, że natychmiast pojawiły się napięcia polityczne.

Przewodnicząca KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka oświadczyła, że policja ograniczyła jej dostęp do budynku. Z kolei część posłów opozycji krytykowała wejście policji do — jak mówili — „siedziby KRS”.

Do sprawy odniósł się też prezydent Karol Nawrocki. W TV Republika miał ocenić, że „tego typu sceny nie powinny mieć miejsca” i że przyglądał się temu z niepokojem.

W tym samym czasie prokurator generalny i szef Ministerstwa Sprawiedliwości Waldemar Żurek mówił w TVN, że ze względu na — jak to określił — „bunt” byłych rzeczników prokuratura musiała podjąć działania. Wcześniej w Sejmie podkreślał, że czynności nie dotyczyły samej KRS, lecz odwołanych rzeczników, wobec których toczy się postępowanie karne.

Reklama

Co dalej: akta mają trafić do obecnej rzeczniczki dyscyplinarnej

Z perspektywy prokuratury celem działań jest domknięcie sytuacji, w której dokumenty dotyczące postępowań dyscyplinarnych pozostają poza realną kontrolą uprawnionych organów. Korneluk wskazuje wprost, że dokumenty trafią do nowej rzeczniczki.

Najważniejszym skutkiem czynności jest przejęcie akt oraz doprowadzenie do ich przekazania obecnemu rzecznikowi dyscyplinarnemu.

Na tym etapie sprawa wykracza już poza polityczną dyskusję o legalności zmian kadrowych w wymiarze sprawiedliwości. Wkracza w obszar odpowiedzialności karnej i procesowej, gdzie o konsekwencjach decydują nie opinie stron, lecz dokumenty, postanowienia i skuteczność organów ścigania.

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: PAP Aktualizacja: 23/01/2026 15:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama