Polski przemysł produkuje więcej, ale niekoniecznie zarabia więcej. Paradoks, który opisuje najnowszy raport Krajowego Rejestru Długów, jest alarmujący — łączne zadłużenie firm przemysłowych wpisanych do KRD wzrosło w ciągu roku o 80 milionów złotych i przekroczyło 1,35 miliarda złotych.
Co szczególnie niepokojące, problem nie polega na tym, że przybywa bankrutów, lecz na tym, że firmy które już wcześniej miały kłopoty finansowe, tkwią w nich coraz głębiej.
Dane GUS potwierdzają, że produkcja sprzedana przemysłu od stycznia do kwietnia 2026 roku wzrosła o 3 procent rok do roku, a w samym kwietniu była wyższa o 3,1 procent niż przed rokiem. Jednocześnie wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu pozostaje poniżej granicy 50 punktów już dwunasty miesiąc z rzędu — w kwietniu wyniósł zaledwie 48,8 punktu.
To wyraźny sygnał, że wzrost produkcji nie przekłada się na kondycję finansową firm. Ekspert firmy faktoringowej NFG Emanuel Nowak tłumaczy ten mechanizm wprost:
„W przemyśle wzrost produkcji nie zawsze oznacza poprawę sytuacji finansowej firm. Jeżeli przedsiębiorstwo produkuje na zapas, kupuje surowce z wyprzedzeniem i jednocześnie czeka tygodniami na zapłatę od odbiorców, to zamraża gotówkę w magazynie i fakturach."
Dodatkowym czynnikiem jest blokada Cieśniny Ormuz, która wydłużyła czas dostaw do najdłuższego poziomu od czerwca 2022 roku, zmuszając firmy do gromadzenia zapasów na wypadek niedoborów.
Liczba zadłużonych przedsiębiorstw przemysłowych w rejestrze spadła o 263 podmioty i wynosi dziś 23 tysiące — o jeden procent mniej niż rok temu. Ale to złudna poprawa. Łączna kwota zaległości wzrosła o 6 procent, a średni dług na firmę zwiększył się o 7 procent do poziomu 57 tysięcy złotych.
Prezes KRD Adam Łącki wskazuje na istotę tego problemu:
„Problem nie polega więc na tym, że masowo przybywa niewypłacalnych firm, lecz pogłębiają się kłopoty płatnicze tych przedsiębiorstw, które już miały zaległości."
Reklama
Innymi słowy — topielec tonie coraz głębiej, a liczba topielców nie rośnie. Wyraźnie pogorszyła się też wiarygodność płatnicza sektora — udział najbardziej rzetelnych finansowo firm zmniejszył się w ciągu roku z 84 do 80 procent.
Największe tąpnięcie zanotowały branże meblarska i spożywcza — w meblarstwie odsetek wiarygodnych firm spadł z 85 do zaledwie 71 procent, a w spożywczej z 78 do 66 procent.
Największe zaległości mają producenci elementów metalowych — ich długi sięgają 258 milionów złotych. To branża silnie powiązana z budownictwem, które samo zmaga się z problemami. Producenci artykułów spożywczych są winni wierzycielom 167,4 miliona złotych, firmy zajmujące się naprawą i konserwacją maszyn — 131,6 miliona, producenci wyrobów z drewna — 104,6 miliona, a branża meblarska — okrągłe 100 milionów złotych.
Osobną kategorię stanowi branża motoryzacyjna — producenci samochodów, przyczep i naczep mają najwyższy średni dług przypadający na jedną firmę: 159,5 tysiąca złotych.
Największymi wierzycielami pozostają instytucje finansowe, którym firmy przemysłowe są winne ponad 804 miliony złotych, a następnie dostawcy energii z kwotą 134,9 miliona. Ponad połowę zadłużonych podmiotów stanowią jednoosobowe działalności gospodarcze — odpowiadają za 582 miliony złotych zaległości.
Co istotne, same firmy przemysłowe mają do odzyskania od swoich kontrahentów 318,7 miliona złotych, ale eksperci wskazują, że wiele z nich zbyt długo zwleka z wpisywaniem niesolidnych płatników do rejestrów — w obawie przed utratą długoletnich kontraktów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze