Decyzją Powiatowego Lekarza Weterynarii schronisko dla zwierząt w Sobolewie na Mazowszu zostało zamknięte. Informację w sobotę przekazał Donald Tusk, podkreślając, że wobec osób odpowiedzialnych za cierpienie zwierząt nie będzie żadnej taryfy ulgowej.
„Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie” – napisał premier.
Decyzja zapadła po serii kontroli i wcześniejszych wezwań do usunięcia nieprawidłowości, do których prowadzący schronisko się nie zastosował.
W sobotę około południa miłośnicy zwierząt zgromadzili się przed urzędem gminy w Sobolewie. Domagali się poprawy warunków bytowych psów przebywających w schronisku, z którym gmina miała podpisaną umowę. Następnie protest przeniósł się pod bramy samego obiektu.
Wśród protestujących był Łukasz Litewka, poseł Lewicy, który zapowiedział próbę wejścia do schroniska w ramach interwencji poselskiej.
Do sprawy odniósł się także premier, publikując wpis w mediach społecznościowych, w którym ocenił sytuację jako kolejny dowód braku empatii wobec zwierząt.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że decyzja o zamknięciu schroniska była konsekwencją niezastosowania się właściciela do wcześniejszych decyzji administracyjnych, wzywających do usunięcia uchybień w funkcjonowaniu placówki.
Kontrole nasiliły się w związku z utrzymującymi się mrozami. Na polecenie MSWiA wojewodowie przeprowadzili ogólnopolską akcję sprawdzania schronisk dla zwierząt. Inspektorzy weterynarii wykonali ponad 200 niezapowiedzianych kontroli. Uchybienia wykryto m.in. w schronisku „Happy Dog” w Sobolewie, w powiecie garwolińskim.
Jak przekazał Mazowiecki Urząd Wojewódzki, prowadzący schronisko otrzymał nie tylko decyzję o jego zamknięciu, ale również zakaz prowadzenia schronisk dla zwierząt. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
W placówce przebywało w momencie zamknięcia około 180 psów oraz kilka kotów. Decyzję wydano na podstawie ustaleń z kontroli przeprowadzonej 21 stycznia 2026 roku.
„Dobrostan zwierząt pozostaje priorytetem” – podkreślił urząd wojewódzki. Jednocześnie zaznaczono, że zwierzęta zostaną tymczasowo zabezpieczone przez gminę Sobolew w obecnym miejscu.
Pod schroniskiem pojawili się przedstawiciele organizacji prozwierzęcych oraz wolontariusze m.in. z Siedlec, Dęblina, Puław i Warszawy. Po informacji o zamknięciu obiektu sytuacja szybko stała się napięta.
Część zgromadzonych na własną rękę zaczęła wyprowadzać psy ze schroniska. Organizacja Pogotowie dla Zwierząt alarmowała w mediach społecznościowych, że protest wymknął się spod kontroli. „Te psy wychodzą z piekła. Nie mogą zostać bez wsparcia” – napisano w apelu.
Organizacja wezwała do pilnej pomocy, prosząc o transporty, domy tymczasowe i stałe oraz wsparcie osób gotowych działać natychmiast.
Teren, na którym działało schronisko, należy do gminy Sobolew. Dzierżawcą był Marian D., oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. Proces w tej sprawie trwa od wielu lat.
Mieszkańcy i aktywiści wielokrotnie apelowali do Maciej Błachnio, wójta Sobolewa, o rozwiązanie umowy z prowadzącym schronisko. Takie apele pojawiły się również w sobotę, w trakcie protestów.
Zamknięcie schroniska w Sobolewie stało się symbolem szerszego problemu związanego z nadzorem nad placówkami opieki nad zwierzętami. Decyzje administracyjne, protesty społeczne i zaangażowanie rządu pokazują, że kwestia dobrostanu zwierząt przestała być marginalna.
Sobotnie wydarzenia pokazały, że cierpienie zwierząt może uruchomić reakcję państwa – ale także ogromne emocje społeczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze