Reklama

Strzelanina przed Białym Domem i atak na Secret Service. Napastnik zginął


Kilkaset metrów od rezydencji prezydenta Stanów Zjednoczonych rozegrały się dramatyczne sceny. Uzbrojony mężczyzna otworzył ogień do agentów Secret Service przy punkcie kontrolnym na rogu 17. ulicy i Pennsylvania Avenue. Napastnik został postrzelony przez funkcjonariuszy i przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. W budynku Białego Domu przebywał wówczas prezydent Donald Trump.


To już kolejny tego rodzaju incydent w tym rejonie w ciągu ostatnich tygodni.

Wyjął pistolet z torby i otworzył ogień. Jak przebiegł atak?

Zdarzenie miało miejsce około godziny 18 czasu lokalnego — czyli o północy czasu polskiego. Rzecznik Secret Service Anthony Guglielmi opisał przebieg wydarzeń w oficjalnym oświadczeniu bez zbędnych ozdób. Mężczyzna podszedł do punktu kontrolnego, wyjął broń z torby i bez ostrzeżenia zaczął strzelać do funkcjonariuszy.

„Funkcjonariusze Secret Service odpowiedzieli ogniem, uderzając podejrzanego, który został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. Podczas strzelaniny jeden ze świadków również został postrzelony" — poinformował Guglielmi.

Reklama

Dziennikarze przebywający na terenie kompleksu relacjonowali, że usłyszeli najpierw kilka głośnych pojedynczych strzałów, po których nastąpiła seria szybkich. Personel natychmiast kazał prasie ukryć się w sali prasowej Białego Domu. Tożsamości napastnika nie podano, a motyw ataku pozostaje nieustalony.

Znany służbom, z historią prób wtargnięcia. Kim był napastnik?

Choć władze nie ujawniły tożsamości mężczyzny, CNN podało, że był on dobrze znany agentom Secret Service z wcześniejszych incydentów.

Napastnik miał za sobą historię prób wejścia na teren Białego Domu i cierpiał na zaburzenia psychiczne. To informacje, które rzucają nowe światło na cały incydent — choć jednocześnie rodzą pytania o to, dlaczego osoba z takim profilem mogła zbliżyć się do chronionego obszaru z bronią w torbie. Służby nie potwierdziły oficjalnie żadnych szczegółów dotyczących tożsamości ani motywacji sprawcy, zaznaczając jedynie, że śledztwo jest w toku.

Reklama

Trump dziękuje Secret Service. Drugi podobny incydent w miesiąc

Prezydent zareagował szybko, publikując komentarz na platformie Truth Social jeszcze tego samego wieczoru.

„Dziękujemy naszej wspaniałej Secret Service i organom ścigania za szybką i profesjonalną interwencję podjętą przeciwko uzbrojonemu mężczyźnie" — napisał Trump, dodając że napastnik zginął po wymianie ognia w pobliżu bram Białego Domu.

Prezydent przypomniał przy tym, że miesiąc wcześniej podobne sceny rozegrały się podczas kolacji akredytowanych w Waszyngtonie korespondentów — i wyciągnął jednoznaczny wniosek.

Reklama

„Bezpieczeństwo narodowe naszego kraju tego wymaga" — stwierdził, wskazując na konieczność wzmocnienia ochrony stolicy. Majowy incydent, do którego Trump nawiązał, był niemal lustrzanym odbiciem sobotniego zdarzenia — funkcjonariusze Secret Service postrzelili wówczas mężczyznę, który otworzył do nich ogień w okolicach Białego Domu. W tamtej strzelaninie raniony został też nastoletni przechodzień.

Napastnik miał krzyczdo do agentów, by go zabili. Dwa podobne zdarzenia w ciągu miesiąca przy jednym z najbardziej chronionych budynków świata — to sygnał, który trudno zignorować.

Reklama

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 24/05/2026 20:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości