Wtorkowy poranek przyniósł Ukrainie kolejną falę rakiet i dronów. Uderzenia dotknęły nie tylko duże miasta, ale też kluczową infrastrukturę energetyczną – dokładnie w momencie, gdy temperatury spadły miejscami poniżej minus 20 stopni Celsjusza.
Na wydarzenia natychmiast zareagował wicepremier i szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, publikując wymowny komentarz w serwisie X.
– To tyle, jeśli chodzi o obietnicę Putina daną prezydentowi Stanów Zjednoczonych – napisał Sikorski, odnosząc się do wcześniejszych zapewnień Kremla o czasowym wstrzymaniu ataków.
Rosja przeprowadziła zmasowaną operację z użyciem rakiet odpalanych z samolotów lotnictwa strategicznego oraz bezzałogowców. Eksplozje było słychać m.in. w Kijowie, Charkowie i Dnieprze. Lokalne władze informowały o rannych oraz poważnych uszkodzeniach sieci energetycznej.
Najdotkliwiej skutki ataku odczuli mieszkańcy stolicy. Mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał, że niemal 1200 bloków mieszkalnych zostało pozbawionych ogrzewania po nocnych uderzeniach.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha nie pozostawił wątpliwości co do intencji Moskwy. W swoim wpisie podkreślił, że Rosja celowo czekała na nadejście mrozów, gromadząc drony i rakiety, by uderzyć wtedy, gdy konsekwencje będą najbardziej dotkliwe dla cywilów.
Według Sybihy ani zapowiadane rozmowy dyplomatyczne w Abu Zabi, ani wcześniejsze deklaracje Kremla wobec USA nie powstrzymały rosyjskiej ofensywy. Jego zdaniem jest to świadoma próba złamania społeczeństwa poprzez pozbawienie ludzi ciepła i prądu w środku zimy.
To właśnie do tego wpisu odniósł się Sikorski, dodając swój krótki, ale mocny komentarz.
Kilka dni wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump informował, że poprosił rosyjskiego przywódcę Władimir Putin o tygodniowe wstrzymanie bombardowań Kijowa i innych miast ze względu na falę zimna. Kreml miał się na to zgodzić.
Rzecznik rosyjskich władz Dmitrij Pieskow potwierdził później, że ataki na stolicę Ukrainy miały zostać zawieszone do 1 lutego, by „stworzyć sprzyjające warunki do negocjacji pokojowych”.
Wtorkowe uderzenia pokazały jednak, jak niewiele warte były te zapewnienia.
W czasie porannego alarmu przeciwlotniczego mieszkańcy Kijowa, Charkowa i Dniepru słyszeli serie eksplozji. Służby ratunkowe walczyły z pożarami, a energetycy rozpoczęli awaryjne naprawy sieci. Skala zniszczeń wciąż jest szacowana, ale już teraz wiadomo, że tysiące rodzin zostały bez ciepła.
Eksperci zwracają uwagę, że uderzanie w infrastrukturę energetyczną zimą to element strategii presji na społeczeństwo, mający wymusić ustępstwa polityczne poprzez pogorszenie warunków życia zwykłych ludzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze