Dziś, w piątek, przypada 192. miesięcznica oraz 16. rocznica katastrofy smoleńskiej, jednej z najbardziej wstrząsających tragedii we współczesnej historii Polski. Obchody po raz kolejny stały się okazją do spotkania dwóch całkowicie odmiennych światów – uczestników uroczystości państwowych oraz grupy zadymiarzy z PiS, którzy przyszli na plac, by upolitycznić obchody dla celów politycznych.
Oficjalna delegacja polityków, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, złożyła wieńce przed pomnikami upamiętniającymi ofiary, ale to nie sama ceremonia przyciągnęła uwagę, lecz słowa, które padły podczas wystąpienia prezesa PiS.
W swoim wystąpieniu Jarosław Kaczyński ponownie uderzył w przeciwników politycznych, twierdząc, że uroczystości są „bezczelnie zakłócane”, a obecne służby „nie reagują” na zachowanie osób zakłócających przebieg wydarzenia. W tle rozlegały się okrzyki „Kłamca, kłamca”, które płynęły ze strony grupy kontrmanifestantów.
Lider PiS nie ograniczył się jednak do komentarzy o sytuacji na placu – znów sięgnął po mocną retorykę, sugerując, że osoby podważające oficjalną narrację działają na szkodę państwa. – „Przyjdzie czas, że polskie patriotyczne sądy, działając zgodnie z prawem i polską racją stanu, ukarzą tych zbrodniarzy” – mówił dwa miesiące temu, zapowiadając, że przeciwnicy „znikną z kraju raz na zawsze”.
Te słowa wywołały emocje, a ich wymowa sprawiła, że kolejne obchody miesięcznicy przybrały charakter politycznej manifestacji.
Już wcześniej w trakcie partyjnego wiecu PiS widoczny był wyraźny podział uczestników. Zwolennicy PiS prezentowali transparenty uderzające w Donalda Tuska i jego środowisko, oskarżając je o promowanie „narracji Putina”.
Z kolei przeciwnicy partii rządzącej pojawili się z hasłami kwestionującymi sens comiesięcznych uroczystości oraz sposób, w jaki tragedia jest przedstawiana w przestrzeni publicznej. Wśród haseł pojawiło się m.in. „kłamstwo smoleńskie”. Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się miejscem konfrontacji, w którym pamięć o ofiarach mieszała się z bieżącym sporem politycznym, a emocje przysłaniały momentami charakter żałobny.
Katastrofa z 10 kwietnia 2010 roku, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, na zawsze zmieniła polską scenę publiczną.
Choć od tragedii minęło już szesnaście lat, emocje wciąż są żywe. Dla jednych miesięcznice są symbolem pamięci i hołdu dla ofiar, dla innych – narzędziem politycznej mobilizacji.
Tegoroczne obchody, podobnie jak poprzednie, pokazały, że spór o interpretację wydarzeń wciąż trwa, choć już dawno poznaliśmy raport, z ktorego wynika, że w Smoleńsku nie doszło do zamachu, a tragedii spowodowanej niekompetencją polityków wywierających presję na załogę TU-154, by ta pomimo niesprzyjających warunków na lotnisku w Smoleńsku zdecydowała się na podejście do lądowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze