Słynny łódzki adwokat od "trumny na kółkach" po wyroku skazującym skutecznie unikał wymiaru sprawiedliwości, regularnie zmieniając miejsca pobytu. Koniec końców łódzkiej policji udało się go namierzyć — i to w odległości kilkuset kilometrów od miejsca, gdzie popełnił swoje przestępstwo.
Łódzcy policjanci zatrzymali Pawła K., 46-letniego adwokata poszukiwanego listem gończym. Mężczyznę ujęto na terenie powiatu hrubieszowskiego w województwie lubelskim — daleko od Łodzi, w której prowadził praktykę prawniczą. Według funkcjonariuszy był przekonany, że nieustanne przemieszczanie się skutecznie uchroni go przed zatrzymaniem. Przeliczył się.
Komisarz Adam Dembiński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi wyjaśnił, jak przebiegała operacja. Śledczy nie działali przypadkowo — wytypowali konkretny adres, pod którym poszukiwany mógł się ukrywać, i uderzyli precyzyjnie.
„Kiedy go zatrzymali, mężczyzna był zaskoczony i nie stawiał oporu."— kom. Adam Dembiński, Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi
Po zatrzymaniu Paweł K. trafił najpierw do jednostki policji, gdzie sporządzono niezbędną dokumentację. Następnie zostanie przewieziony do zakładu karnego, w którym odbędzie orzeczoną karę.
U źródeł sprawy leży wypadek z września 2021 roku, do którego doszło w okolicach Barczewa w województwie warmińsko-mazurskim. Paweł K., jadąc mercedesem, przekroczył podwójną linię ciągłą i uderzył w prawidłowo poruszające się audi 80. Kierująca pojazdem i jej pasażerka zginęły na miejscu. Tragedia była bezpośrednim skutkiem rażącego naruszenia przepisów przez adwokata.
Sprawa nabrała szczególnego, gorzkiego wymiaru, gdy w sieci pojawiło się nagranie, na którym Paweł K. komentuje okoliczności wypadku. Zamiast wyrażenia skruchy — szokująca próba przerzucenia odpowiedzialności na ofiary.
„Kobiety zginęły, bo jechały trumną na kółkach, a on bezpiecznym samochodem."— słowa Pawła K. z nagrania opublikowanego w internecie
To właśnie to nagranie sprawiło, że sprawa odbiła się szerokim echem w całym kraju. Słowa adwokata wywołały falę oburzenia i na trwałe wpisały go w świadomość opinii publicznej jako „adwokata od trumny na kółkach".
Sąd skazał Pawła K. na półtora roku pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego. Mężczyzna nie stawił się jednak dobrowolnie do odbycia kary — zamiast tego wybrał ucieczkę. Wydano za nim list gończy, a jego poszukiwania trwały aż do teraz.
Przez cały ten czas zmieniał miejsca pobytu, próbując pozostać nieuchwytnym dla organów ścigania. Strategia ta ostatecznie zawiodła — policyjne typowanie adresów i żmudna praca operacyjna okazały się skuteczniejsze niż kolejne przeprowadzki poszukiwanego.
Zatrzymanie Pawła K. zamknęło pewien rozdział tej sprawy, który przez ponad rok budził frustrację rodzin ofiar i opinii publicznej. Mężczyzna, który jako prawnik powinien rozumieć konsekwencje łamania prawa lepiej niż ktokolwiek inny, przez długi czas skutecznie wymykał się sprawiedliwości. Teraz to się skończyło.
Po skompletowaniu dokumentacji w łódzkiej jednostce policji adwokat zostanie osadzony w zakładzie karnym. Odbędzie tam karę, której tak długo unikał — półtora roku pozbawienia wolności za wypadek, w którym zginęły dwie kobiety, a których śmierci publicznie odmówił uznania za swoją winę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze