Reklama

Xi ostrzega Trumpa. Tajwan może pchnąć USA i Chiny ku konfliktowi


Spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie przyniosło jedno z mocniejszych ostrzeżeń, jakie chiński przywódca skierował do Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach. Według chińskiej agencji Xinhua Xi powiedział wprost, że kwestia Tajwanu jest najważniejszą sprawą w relacjach obu mocarstw i może stać się zarzewiem poważnego konfliktu.


Słowa te nie padły podczas części spotkania otwartej dla mediów.

Xi Jinping stawia ultimatum. Tajwan jako linia podziału

Chiński przywódca nie pozostawił miejsca na niedomówienia. Według Xinhua Xi stwierdził, że „jeśli zostanie odpowiednio rozwiązana, stosunki między obu krajami będą mogły zachować całkowitą stabilność".

Natychmiast jednak dodał drugą stronę tego równania: „przy nieodpowiednim podejściu oba państwa mogą wejść w kolizję, a nawet konflikt, co popchnie całe relacje chińsko-amerykańskie w bardzo niebezpieczne obszary".

Komunistyczne władze w Pekinie od dekad uznają demokratycznie rządzoną wyspę za nieodłączną część Chińskiej Republiki Ludowej i otwarcie nie wykluczają użycia siły, by przejąć nad nią kontrolę.

Reklama

Tajpej odpowiada: źródłem niestabilności są Chiny, nie Tajwan

Reakcja Tajwanu była szybka i jednoznaczna. Rzeczniczka tamtejszego rządu Michelle Lee odrzuciła narrację Pekinu, wskazując, że to właśnie zagrożenie militarne ze strony Chińskiej Republiki Ludowej destabilizuje cały region.

Stany Zjednoczone wielokrotnie potwierdzały swoje jasne stanowisko w sprawie zdecydowanego wsparcia Tajwanu i rząd jest za to bardzo wdzięczny" — powiedziała Lee, cytowana przez agencję Reutera.

Zamrożony pakiet zbrojeniowy i presja Kongresu na Trumpa

Szczyt odbył się w cieniu sprawy, która już przed jego rozpoczęciem wywołała napięcia. W grudniu administracja Trumpa ogłosiła rekordowy pakiet uzbrojenia dla Tajwanu o wartości ponad 11 miliardów dolarów.

Reklama

Po protestach Pekinu — który zagroził wówczas odwołaniem szczytu — Trump wstrzymał jednak tę transakcję. Szef Pentagonu Pete Hegseth, towarzyszący prezydentowi w Pekinie, zasugerował, że decyzja w tej sprawie nadal nie została podjęta.

Tymczasem kongresmenów z obu głównych partii nie trzeba przekonywać — wielokrotnie domagali się, by broń trafiła na wyspę zgodnie z pierwotnym planem.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 14/05/2026 09:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości