Reklama

Nawrocki chce referendum klimatycznego. Zandberg: to manipulacja


Prezydent Karol Nawrocki złożył w Senacie wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Lider partii Razem Adrian Zandberg nie pozostawił na tej inicjatywie suchej nitki — ocenił ją jako przejaw głębokiego lekceważenia Polaków.


Partia Razem, choć weszła do Sejmu dzięki liście koalicji 15 października otwracie krytykuje rząd i popiera w wielu kwestiach politykę PiS. 

Pytanie z tezą, czyli stara sztuczka nowych polityków

Proponowane pytanie referendalne brzmi: „Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?" Dla Zandberga to nie pytanie — to gotowa odpowiedź wmontowana w pytanie.

„Wniosek referendalny prezydenta to niepoważne traktowanie obywatelek i obywateli naszego kraju. To sygnał, że pan prezydent chyba ma bardzo złą opinię o intelekcie mieszkanek i mieszkańców naszego kraju" — stwierdził lider Razem podczas piątkowej konferencji prasowej w Toruniu.

Reklama

Zandberg przypomniał, że pytania z tezą mają w Polsce długą i złą tradycję. Jako przykład wskazał referendum Bronisława Komorowskiego z 2015 roku, które miało ratować jego kampanię prezydencką, a skończyło się polityczną kompromitacją. Jego zdaniem Nawrocki idzie dokładnie tą samą drogą — i jest to droga donikąd.

Referendum jako broń, nie jako narzędzie demokracji

„Niestety referenda w ostatnich latach w Polsce zamieniły się w kolejne oręże w PO-PiS-owej przepychance" — ocenił Zandberg, podkreślając, że poważna instytucja demokratyczna jest od lat instrumentalizowana przez kolejnych polityków.

Reklama

Referendum powinno dawać obywatelom możliwość wypowiedzenia się na podstawie pełnej informacji i wszystkich argumentów — nie służyć mobilizacji wyborczej konkretnej opcji politycznej.

Lider Razem zaapelował do prezydenta o wycofanie wniosku z parlamentu.

„Obywateli należy traktować poważnie, z szacunkiem. Pytania z tezą w referendach mają w Polsce naprawdę bardzo brzydką i złą tradycję. Mam nadzieję, że wszyscy sprawujący władzę publiczną chcemy się od tej tradycji dystansować" — powiedział Zandberg.

Reklama

Co dokładnie zaproponował Nawrocki

Zgodnie z wnioskiem referendum miałoby się odbyć 27 września 2026 roku. W uzasadnieniu prezydent powołał się na art. 125 Konstytucji RP, który dopuszcza ogólnokrajowe referenda w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa. Za taką sprawę Nawrocki uznał gospodarcze i społeczne skutki unijnej polityki klimatycznej dla polskich obywateli.

Na karcie do głosowania miałyby znaleźć się przykłady konkretnych przepisów — m.in. opłaty za emisję CO₂ od ogrzewania paliwami kopalnymi i od paliw transportowych, zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku oraz dodatkowe obciążenia dla rolnictwa.

Reklama

Żeby referendum w ogóle doszło do skutku, wniosek prezydenta musi uzyskać akceptację Senatu bezwzględną większością głosów przy obecności co najmniej połowy senatorów. Wynik będzie wiążący tylko wtedy, gdy w głosowaniu weźmie udział ponad połowa uprawnionych.

Czy Senat przepuści wniosek?

To właśnie w Senacie wniosek Nawrockiego napotka największy opór. Izba wyższa, w której koalicja rządząca dysponuje większością, może zablokować całą inicjatywę, zanim ta nabierze realnego kształtu. Zandberg zdaje się na to liczyć — jego apel o wycofanie wniosku to zarazem wyraźny sygnał dla senatorów, jak oceniać tę propozycję.

Reklama

Pytanie, czy prezydent po tej reakcji zdecyduje się podtrzymać wniosek jako deklarację polityczną, czy wycofa go, zanim stanie się ciężarem dla obozu, który go popiera.

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 08/05/2026 18:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości