Zbigniew Ziobro zabrał głos z Waszyngtonu, gdzie — jak sam przyznał — przebywa. W rozmowie z Telewizją Republika były minister sprawiedliwości i prokurator generalny rozliczył śledczych prowadzących jego sprawę w sposób nie pozostawiający złudzeń. Prokuraturze zarzucił „blamaż, kompromitację i brak wiedzy oraz brak umiejętności", a wyjaśniając, skąd te oceny, wskazał na konkretny przykład: „Nie wiedzieli nawet, że istnieje coś takiego jak paszport wydawany według Konwencji Genewskiej". Ziobro nazwał też śledczych "fujarami".
W jego ocenie cała operacja prokuratury miała jeden cel — efektowne pokazanie władzy, a skończyła się spektakularną klapą. „Ta napompowana historia, która miała być wielkim sukcesem Donalda Tuska i koalicji 13 grudnia, przywiezienia mnie w kajdankach i czerwonym garniturze, okazała się wielką lipą" — stwierdził Ziobro.
Ziobro nie poprzestał na ogólnej krytyce — wskazał personalnie na prokuratora krajowego. „To pokazało, że mamy fujarę tu i tam, począwszy od szefa, Korneluka, ale i poniżej" — ocenił, nawiązując jednocześnie do swojego słynnego wystąpienia sejmowego z listopada 2023 roku, kiedy prowokował ówczesną opozycję słowami o „fujarach" przy okazji nieudanej próby postawienia go przed Trybunałem Stanu w 2015 roku.
Tym razem jednak słowo wróciło — i to skierowane w stronę instytucji, która przez lata podlegała jemu samemu. Polityk zaznaczył też, że prokuratura nie wywiązała się z „podstawowych obietnic wobec tzw. silnych razem, twardego elektoratu, że Zbigniew Ziobro będzie dowieziony jako szef najgroźniejszej grupy przestępczej".
Równolegle prokuratura wykonała inny ruch: prezes i redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz został wezwany na 20 maja w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Prokurator krajowy Dariusz Korneluk nie wykluczył, że śledczy zbadają, czy zatrudnienie Ziobry przez stację nie stanowiło pomocy w ucieczce — przestępstwa z art. 239 Kodeksu karnego. Sam zainteresowany odczytał to jednoznacznie.
„Trzeba to czymś przykryć. Nie mają Zbigniewa Ziobry, to chcą zaatakować Tomasza Sakiewicza" — powiedział, oceniając całą sytuację jako „obraz bezsilności władzy, która chce kierować swoją agresję w stronę mediów".
Telewizja Republika potwierdziła w niedzielę, że Ziobro dołączył do stacji jako komentator polityczny — informację tę Onet opisał wcześniej, ujawniając kulisy wyjazdu byłego ministra do Stanów Zjednoczonych na wizie dziennikarskiej.
Sam Ziobro wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na tę współpracę dopiero teraz, mimo że stacja składała mu propozycje już od roku.
„Telewizja Republika ma ogromne oddziaływanie na Polonię amerykańską, a to jeden z moich głównych celów, więc uznałem łączenie tych ról za zasadne" — powiedział.
Prokuratura tymczasem bada, czy ta decyzja nie ma drugiego dna. Korneluk zaznaczył jednak, że „za wcześnie jest, aby stawiać kategoryczną tezę". Sprawa pozostaje otwarta — podobnie jak pytanie, kiedy i czy w ogóle Ziobro wróci do Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Polonia amerykańska gdyby była przyzwoita pogoniłaby przestępcę
Polonia amerykańska gdyby była przyzwoita pogoniłaby przestępcę