Prokuratura Krajowa ogłosi jeszcze dziś wniosek ekstradycyjny wobec Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości przebywa w Stanach Zjednoczonych. Ma 26 zarzutów. Prokuratura bada też, kto mu pomagał uciec i gdzie ukrywa się Marcin Romanowski.
Od rana w Prokuraturze Krajowej śledczy mają rece pełne roboty. To pokłosie głośnej ucieczki Zbigniewa Ziobro wraz z żoną, Patrycją Kotecką, do Stanów Zjednoczonych. Rodzą się kolejne pytania o sposób, w jaki sposób poszukiwany, któremu postawiono 26 zarzutów, były minister sprawiedliwości legalnie czyli zgodnie z prawem przedostał się na terytorium USA.
To ma się wydarzyć w ciągu najbliższych godzin. Prokuratura Krajowa ogłosi wniosek ekstradycyjny wobec Zbigniewa Ziobry jeszcze dziś, 11 maja 2026 roku. Były minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski usłyszał już 26 zarzutów w związku z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu, że jako minister kierował zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym.
10 maja Ziobro sam poinformował opinię publiczną, że nie przebywa już na Węgrzech. Jest w Stanach Zjednoczonych — i zapowiada, że zostaje tam jako polityczny komentator Telewizji Republika. Innymi słowy: człowiek z 26 zarzutami karnymi planuje karierę telewizyjną za oceanem pod parasolem administracji Donalda Trumpa. Wniosek ekstradycyjny ma to zmienić — lub przynajmniej wymusić na władzach USA formalne zajęcie stanowiska.
Sprawa nie ogranicza się już tylko do samego Ziobry. Prokuratura Krajowa prowadzi równoległe ustalenia dotyczące osób, które mogły pomagać byłemu ministrowi w ucieczce i unikaniu odpowiedzialności karnej — a tym samym utrudniać śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. To poważny kierunek — jeśli śledczym uda się udowodnić świadome działania pomocnicze, kolejne osoby mogą usłyszeć zarzuty.
Wcześniej ujawniono, że w ucieczce Ziobry kluczową rolę odegrały kontakty z Białym Domem — konkretnie z szefową personelu Susi Wiles — przy wsparciu Jacka Kurskiego i Adama Bielana. Lotnicze połączenie do Newark stało się możliwe dzięki wizie wywalczonej tymi kanałami. Prokuratura musi teraz ustalić, gdzie kończy się polityczna pomoc, a gdzie zaczyna się utrudnianie śledztwa.
Równolegle Prokuratura Krajowa stara się ustalić rzeczywiste miejsce pobytu Marcina Romanowskiego. Do końca kwietnia były wiceminister sprawiedliwości mieszkał w Budapeszcie — w mieszkaniu naprzeciwko węgierskiego parlamentu, pod ochroną rządu Viktora Orbána. Od tamtej pory lokal jest pusty. Aktualny adres Romanowskiego nie jest znany ani prokuraturze, ani mediom.
Część mediów sugeruje, że Romanowski również mógł wyjechać za ocean. Jeśli to prawda, Prokuratura Krajowa stoi przed scenariuszem, w którym dwaj główni podejrzani w sprawie Funduszu Sprawiedliwości przebywają jednocześnie na terenie Stanów Zjednoczonych — kraju, z którym Polska nie ma umowy ekstradycyjnej w sprawach uznanych przez władze USA za polityczne.
Wniosek ekstradycyjny wobec Ziobry to sygnał polityczny i prawny jednocześnie. Polska i Stany Zjednoczone łączy umowa ekstradycyjna z 1996 roku — ale jej zastosowanie w praktyce zależy od woli politycznej administracji w Waszyngtonie. Trump już raz interweniował, żeby Ziobro dostał wizę. Trudno zakładać, że ta sama administracja zdecyduje się go wydać polskiej prokuraturze.
Formalny wniosek ekstradycyjny ma jednak znaczenie. Zmusza władze USA do oficjalnego zajęcia stanowiska — odmowa będzie sygnałem dyplomatycznym, a nie cichym przyzwoleniem. Prokuratura zyska też czas: wniosek ekstradycyjny uruchamia procedury, które — nawet jeśli zakończą się odmową — mogą ograniczyć swobodę ruchów Ziobry na terenie USA i zamknąć mu drogę do krajów trzecich bez ryzyka zatrzymania.
Zegar tyka. Ziobro komentuje politykę w Telewizji Republika z Ameryki. Romanowski jest gdzieś — być może za oceanem. A polska prokuratura ogłasza dziś wniosek, który albo otworzy nowy rozdział rozliczeń, albo obnażył bezsilność wymiaru sprawiedliwości wobec człowieka z 26 zarzutami i znajomościami w Białym Domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze