Marcin Romanowski stracił mieszkanie w Budapeszcie, stracił parasol ochronny Orbána i właśnie odkrywa, że jego obóz polityczny kupił bilet do Newark tylko dla jednej osoby. To jest ten moment, w którym minister Waldemar Żurek i prokuratura powinni zagrać ofensywnie. Mają do tego narzędzie, czas i okoliczności. Pytanie: czy z nich skorzystają?
W polityce lojalność działa jak kontrakt. Człowiek trzyma linię, uczestniczy w mechanizmie, milczy gdy milczenie jest politycznie wygodne. W zamian oczekuje jednego — że gdy przyjdzie kryzys, obóz go nie zostawi. Romanowski właśnie odkrywa, że ta umowa wobec niego nie obowiązywała.
Zbigniew Ziobro wylądował na lotnisku Newark z żoną Patrycją Kotecką. Wizę wywalczyły dla niego kontakty z Białym Domem — konkretnie z szefową personelu Susi Wiles — przy wsparciu Jacka Kurskiego i Adama Bielana. Romanowski został z aktami sprawy, z Europejskim Nakazem Aresztowania i z pytaniem, dlaczego inni dostali lepsze wyjście.
Obraz jego sytuacji jest dziś kompletny i brutalny w swojej konkretności. 30 kwietnia wygasła umowa najmu mieszkania Romanowskiego przy budapesztańskim parlamencie — tego samego, w którym przez miesiące siedział pod ochroną Orbána, vis à vis siedziby władzy która mu tę ochronę gwarantowała. Aktualny adres byłego wiceministra sprawiedliwości nie jest znany. To nie jest metafora politycznej bezdomności. To fakt.
Zdradzony człowiek liczy inaczej niż osaczony. Już nie pyta jak obronić obóz. Pyta kto obroni jego. Myśli o własnej przyszłości, rodzinie, prawnikach i możliwym wyroku. I zaczyna porównywać — ile zapłacił za lojalność wobec tych, którzy dziś mają większy komfort bezpieczeństwa.
Dowody na mechanizm działania Funduszu Sprawiedliwości mogą już istnieć w aktach sprawy. Najtrudniejsze dla prokuratury jest jednak coś innego — udowodnienie powiązań z politycznym piętrem sprawy. Kto nadawał kierunek. Kto oczekiwał efektów. Kto dawał polityczną osłonę i kto pilnował, żeby odpowiedzialność zatrzymała się odpowiednio nisko.
Romanowski może być człowiekiem, który zna nie tylko dokumenty, ale i drogę od dokumentów do mocodawców. Może wiedzieć kto rozumiał sens całego mechanizmu — i kto naprawdę ustawiał grę. To czyni go dla śledztwa kimś znacznie ważniejszym niż kolejnym podejrzanym. Może stać się człowiekiem, który pokaże przejście między poziomem wykonawców a poziomem tych, którzy wydawali polecenia nie musząc podpisywać każdego dokumentu.
„Wielkie układy rzadko pękają od zewnętrznego ataku. Częściej pękają wtedy, gdy ktoś ze środka zaczyna uważać, że został poświęcony."
Mraz pokazał maszynownię. Romanowski, jeśli poczuje się naprawdę zdradzony — a wszystko wskazuje, że właśnie tak się czuje — może pokazać schody prowadzące wyżej. Do ludzi, którzy nie musieli podpisywać każdego dokumentu, żeby politycznie sterować mechanizmem.
Tu pojawia się kluczowy kontekst prawny, który zmienia całą perspektywę czasową. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania za Romanowskim w lutym 2026 roku. Oznacza to, że jeśli opuści Węgry i wjedzie do dowolnego kraju Unii Europejskiej — zostanie natychmiast zatrzymany.
Na samych Węgrzech sytuacja jest bardziej skomplikowana. Rząd Orbána w grudniu 2025 roku znowelizował prawo azylowe — przepisy blokują ekstradycję osób posiadających status uchodźcy nawet wobec obowiązującego ENA. Ale Magyar zapowiedział cofnięcie tych przepisów jako jeden z pierwszych kroków nowego rządu. Gdy to nastąpi, węgierska policja będzie mogła formalnie zatrzymać Romanowskiego na podstawie ENA — a sprawa trafi do sądu, który zdecyduje o przekazaniu go Polsce.
Procedura nie jest natychmiastowa — potrwa tygodnie, może miesiące. Ale okno możliwości dla Romanowskiego zamyka się szybciej niż myśli. Nie ma mieszkania. Nie ma pewnego adresu. Nie ma parasola ochronnego. Nie ma sojuszników, którzy rzeczywiście po niego sięgnęli. Ma za to ENA i coraz bardziej nieprzyjazne otoczenie prawne w Budapeszcie.
Polskie prawo przewiduje instytucję małego świadka koronnego — nadzwyczajne złagodzenie kary dla podejrzanego, który zdecyduje się współpracować ze śledztwem i ujawni istotne informacje dotyczące innych sprawców. To nie jest kapitulacja. To jedyna racjonalna kalkulacja dla człowieka w sytuacji Romanowskiego.
Prokuratura powinna wysłać sygnał teraz — nie przez media, lecz przez oficjalne kanały prawne. Oferta współpracy procesowej, realna perspektywa złagodzenia zarzutów i gwarancje procesowe mogą zrobić to, czego nie zdołał żaden nakaz aresztowania. Romanowski musi zrozumieć, że ma wybór — tkwić w prawnej i egzystencjalnej próżni bez adresu i bez przyszłości, albo wrócić do Polski jako kluczowy świadek w sprawie, która może dotknąć najwyższe polityczne piętra.
To jest też wyjście z twarzą dla ministra Żurka i dla rządu Donalda Tuska. Dwa i pół roku po wyborach rozliczenia wciąż kulają się w procesowych zawiłościach, a opinia publiczna traci cierpliwość. Romanowski jako świadek koronny byłby największym sukcesem śledczym tej kadencji — i dowodem, że wymiar sprawiedliwości potrafi działać skutecznie, nie tylko spektakularnie.
Ziobro jest w USA — niedostępny, chroniony, poza zasięgiem polskiej prokuratury na długo. Romanowski jest sam, bez mieszkania, bez parasola, bez perspektyw. Skoro obóz nie dotrzymał umowy wobec niego — dlaczego on miałby dotrzymywać umowy wobec obozu? To pytanie Romanowski już sobie zadaje. Żurek powinien zadbać o to, żeby znał na nie odpowiedź, zanim ktoś inny złoży mu lepszą ofertę. Albo zanim znajdzie nowy azyl.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze