Sejm Litwy pod koniec marca przyjął ustawę o budowie poligonu wojskowego w Kopciowie — miejscowości leżącej w pobliżu granicy z Polską i strategicznego przesmyku suwalskiego. Litewski minister obrony Robertas Kaunas nie pozostawiał wątpliwości co do motywacji: „Zagrożenie ze strony Rosji dla Europy oraz konieczność zapewnienia gotowości litewskich sił zbrojnych zmuszają nas do podjęcia zasadniczych działań w celu wzmocnienia zdolności obronnych kraju".
Decyzja wzbudziła niepokój po obu stronach granicy — do premiera Donalda Tuska wpłynęła petycja mieszkańców, a nieliczne protesty odbyły się też na Litwie.
Charge d'affaires RP na Litwie Grzegorz Poznański, który zakończył swoją misję pod koniec kwietnia, ocenił sprawę jednoznacznie:
„Sami litewscy politycy przyznają, że zabrakło dobrej komunikacji. Gdyby dialog był lepszy i wcześniej rozpoczęty, nie mielibyśmy tylu napięć i dezinformacji".
Podobnie sprawę widzi politolog Matas Baltrukevičius z Wileńskiego Instytutu Analizy Politycznej.
„Panowało przeświadczenie, że znajdziemy miejsce, poinformujemy o tym i ludzie to zaakceptują. Tak się nie stało. Trzeba było od początku budować narrację wyjaśniającą, dlaczego państwo zamierza budować poligon i jakie przyniesie to korzyści Litwie" — powiedział w rozmowie z PAP.
Ekspert ds. wojskowości Egidijus Papeczkys podszedł do sprawy inaczej: „Można komunikować w nieskończoność, ale jeśli czyjaś zagroda znajdzie się na terenie poligonu, zawsze będzie niezadowolenie" — ocenił.
Początkowo Litwa zapraszała Polskę do wspólnej realizacji projektu, który miałby objąć terytorium obu państw. Warszawa odmówiła. Wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda podczas wizyty w Suwałkach był w tej kwestii kategoryczny:
„Absolutnie nie będziemy w tym uczestniczyć".
Jednocześnie zadeklarował, że rząd monitoruje sprawę i prosi stronę litewską o zachowanie jak najszerszego pasa odstępu od granicy. Baltrukevičius przyznał, że polsko-litewskie rozmowy były nieprzejrzyste:
„Najpierw pojawiły się optymistyczne sygnały o możliwej współpracy, później bardziej powściągliwe komunikaty ze strony polskiej. Brakowało przejrzystości".
Reklama
Papeczkys natomiast uważa, że zaproszenie dla Polski wysłano zbyt późno, i jest przekonany, że po zakończeniu budowy na poligonie i tak pojawią się polskie jednostki.
Teren poligonu obejmie około 14,4 tysiąca hektarów. Ćwiczenia będą odbywać się z udziałem 3,5–4 tysięcy żołnierzy — brygady. Większe manewry zaplanowano pięć razy w roku na do dziesięciu dni każde, mniejsze — regularnie.
Kopciowo leży w bezpośrednim sąsiedztwie przesmyku suwalskiego — wąskiego korytarza łączącego państwa bałtyckie z resztą NATO przez polskie terytorium. Papeczkys podkreśla jego strategiczną wartość:
„Obecność wojska w pobliżu potencjalnego zagrożenia działa odstraszająco. Gdy zagrożenie staje się realne, jak w przypadku obecności grupy Wagnera na Białorusi, łatwiej jest skoncentrować większe siły dzięki istniejącej infrastrukturze".
Baltrukevičius dodaje, że spór o Kopciowo to zapewne nie ostatni przypadek konfliktu między potrzebami obronnymi państwa a interesami lokalnych społeczności — i liczy, że Litwa wyciągnie z tej lekcji wnioski na przyszłość.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze