Ogłoszone niemal równolegle przez Rosję i Ukrainę jednostronne zawieszenia broni nie zostały odebrane w Europie jako sygnał nadchodzącego pokoju. Niemieckie media oceniają je raczej jako kolejny etap wojny propagandowej prowadzonej między Moskwą a Kijowem. Szczególnie krytyczny ton przyjęły dzienniki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz „Sueddeutsche Zeitung”, które zwracają uwagę na polityczne kulisy obu decyzji.
Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” propozycja krótkiego rozejmu ogłoszona przez Władimira Putina nie była gestem humanitarnym, lecz próbą zabezpieczenia obchodów rosyjskiego Dnia Zwycięstwa. Gazeta podkreśla, że rosyjski przywódca chce uniknąć kompromitacji podczas wojskowej defilady w Moskwie.
„Agresor chce mieć dwa dni relatywnego spokoju, by celebrować swoją militarną siłę, i udaje, że chodzi o gest humanitarny” – ocenił niemiecki dziennik.
Według komentatorów z Niemiec tegoroczne obchody 9 maja pokazują coś, czego Kreml długo starał się nie ujawniać – realne poczucie zagrożenia.
„FAZ” zauważa, że Rosja rezygnuje z części tradycyjnej prezentacji sprzętu wojskowego na Placu Czerwonym, a w wielu regionach ograniczany jest mobilny internet z obawy przed ukraińskimi atakami dronowymi.
Najbardziej wymowny pozostaje fakt, że Moskwa zaczyna zabezpieczać własne uroczystości przed potencjalnymi atakami. To pierwszy od dawna sygnał, że Kreml przestaje działać wyłącznie z pozycji siły i zaczyna reagować defensywnie.
Dziennik podkreśla, że jeszcze rok temu rosyjskie władze prezentowały pełną kontrolę nad sytuacją. Dziś jednak sama konieczność zabezpieczania stolicy przed możliwymi atakami ma być dowodem słabości Kremla. Niemieckie media wskazują również, że decyzja Putina została ogłoszona krótko po rozmowie z Donaldem Trumpem, co ma sugerować próbę wywarcia wpływu na byłego prezydenta USA i pokazania Rosji jako strony gotowej do „pokojowych gestów”.
Kijów niemal natychmiast odpowiedział własną propozycją zawieszenia broni. Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” był to ruch przede wszystkim polityczny i wizerunkowy. Gazeta określa decyzję Wołodymyra Zełenskiego jako „figurę retoryczną”, której celem jest pokazanie społeczności międzynarodowej, że odpowiedzialność za dalsze walki spoczywa wyłącznie na Rosji.
„Sueddeutsche Zeitung” idzie jeszcze dalej, twierdząc, że Ukraina zaczyna odzyskiwać inicjatywę zarówno politycznie, jak i militarnie. Dziennik zauważa, że scenariusze mówiące o rychłym upadku Ukrainy przestają być wiarygodne. Kijów nie tylko utrzymuje front, ale prowadzi skuteczne działania przeciwko rosyjskiej infrastrukturze strategicznej.
„Przepowiadany upadek Ukrainy nigdy nie był tak daleki jak obecnie” – ocenia „Sueddeutsche Zeitung”.
Gazeta przypomina również o rosnącym wsparciu ze strony Europy. Kluczową rolę mają odgrywać Niemcy oraz unijne środki finansowe przeznaczone na pomoc wojskową i gospodarczą dla Ukrainy. Według niemieckich komentatorów zmienia się też pozycja Zełenskiego na arenie międzynarodowej.
Jego aktywność dyplomatyczna na Bliskim Wschodzie oraz rozwój ukraińskiej technologii dronowej mają wzmacniać pozycję Kijowa.
Komentatorzy niemieckiej prasy są zgodni, że krótkotrwałe i jednostronne zawieszenia broni nie oznaczają realnego przełomu. Wręcz przeciwnie – mają być elementem politycznej gry prowadzonej równolegle do działań militarnych. Zarówno Rosja, jak i Ukraina próbują budować własny przekaz dla Zachodu, szczególnie dla Stanów Zjednoczonych i Donalda Trumpa.
„Sueddeutsche Zeitung” zwraca uwagę, że rosyjski rozejm może być przede wszystkim próbą „uratowania kalendarza świąt”, a nie początkiem rozmów pokojowych. Z kolei odpowiedź Ukrainy ma pokazywać, że Kijów potrafi skutecznie reagować i wyprzedzać działania Moskwy.
Coraz wyraźniej widać, że wojna toczy się już nie tylko na froncie, ale również w przestrzeni politycznej, medialnej i dyplomatycznej.
Niemieckie media podkreślają, że mimo zmieniającej się sytuacji militarnej nie należy oczekiwać szybkiego zakończenia konfliktu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze