Brytyjskie władze anulowały elektroniczne pozwolenie na wjazd dla Dominika Tarczyńskiego, europosła Prawa i Sprawiedliwości. Uzasadnienie jest zwięzłe i twarde zarazem: jego obecność na terenie Zjednoczonego Królestwa „nie leży w interesie publicznym". Tarczyński planował wystąpić na wiecu środowisk skrajnie prawicowych, gdzie zamierzał głośno sprzeciwić się temu, co sam nazywa masową migracją.
Do Wielkiej Brytanii nie dotarł. Decyzja służb nie pozostawiała miejsca na negocjacje.
Reakcja europosła była natychmiastowa i ostra. „Tak wygląda komunizm w XXI wieku" — napisał Tarczyński, komentując decyzję brytyjskich władz. Nie poprzestał jednak na słowach. Zapowiedział kroki prawne — i to skierowane bezpośrednio przeciwko premierowi Wielkiej Brytanii.
„Spotkamy się w sądzie" — oświadczył, zaznaczając wyraźnie, że pozew trafi do Keira Starmera osobiście, a nie do rządu ani Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Czy to wyłącznie retoryka, czy rzeczywiście podjęte kroki prawne — tego na razie nie wiadomo.
Kilka dni przed aferą z Tarczyńskim podobna historia spotkała Sławomira Mentzena z Konfederacji. Poseł został zatrzymany na londyńskim lotnisku na ponad trzy godziny.
„Brytyjczycy bali się, że będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierałem" — opisał swoje przeżycia na platformie X.
W jego przypadku historia skończyła się inaczej: ostatecznie zwrócono mu paszport i opuścił lotnisko. Oba zdarzenia wpisują się jednak w wyraźną tendencję — Londyn coraz skuteczniej blokuje wjazd polityków kojarzonych z europejską prawicą przed zaplanowanym na 16 maja wydarzeniem Unite the Kingdom.
Brytyjski premier nie ukrywa swojego stanowiska. W poniedziałek Keir Starmer publicznie zapowiedział zablokowanie „skrajnie prawicowych agitatorów", którzy liczą na udział w wydarzeniu Unite the Kingdom.
„To nic innego jak walka o duszę naszego narodu" — mówił, cytowany przez „The Guardian".
Na tym tle Tarczyński jest postacią szczególną. Europoseł od lat nie kryje sympatii do polityki Donalda Trumpa, otwarcie chwalił działania amerykańskiej Służby ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł. Po tym, jak w Minneapolis podczas interwencji ICE zastrzelony został Alex Pretti, udostępnił nagranie z tego zdarzenia i skomentował je jednym zdaniem:
„Dobra robota, ICE". To właśnie taki przekaz sprawił, że Londyn uznał jego przyjazd za zbyt duże ryzyko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Cóż za świetny przykład tęczowej wolności słowa. Brawo wy!!! Wszystko super bo to nie nas za mordę łapią co nie?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Cóż za świetny przykład tęczowej wolności słowa. Brawo wy!!! Wszystko super bo to nie nas za mordę łapią co nie?