Latem 2028 roku między Oslo a Berlinem zacznie kursować bezpośredni pociąg. Norweskie Vy, duńskie DSB i niemiecka Deutsche Bahn ogłosiły w sobotę wspólny projekt, który połączy cztery państwa jedną trasą kolejową liczącą około 1,5 tysiąca kilometrów. Będzie to pierwszy od ponad dwudziestu lat bezpośredni pociąg pasażerski między Norwegią a Danią — poprzednie połączenie zniknęło z rozkładu w 2004 roku wraz z likwidacją spółki Linx.
Prezes Vy Gro Bakstad nie kryła ambicji projektu: „Tworzymy teraz nowe, regularne połączenie między Oslo, Kopenhagą, Hamburgiem i Berlinem. Możemy ściślej połączyć Norwegię z Europą, a w przyszłości może to otworzyć drogę do bezpośrednich pociągów do kolejnych dużych europejskich miast" — zapowiedziała w komunikacie.
Pociąg wyruszy z Oslo i poprowadzi przez południowo-wschodnią Norwegię, zachodnią i południową Szwecję, Danię, aż do północnych Niemiec. Na trasie znajdą się Göteborg i Malmö po stronie szwedzkiej, Kopenhaga i Odense w Danii oraz Hamburg i Berlin jako końcowy cel podróży.
Najefektowniejsze odcinki trasy to dwie ikoniczne przeprawy. Między Malmö a Kopenhagą pociąg pokona Øresund — 8-kilometrowym mostem, przez 4-kilometrową sztuczną wyspę, a następnie 4-kilometrowym tunelem pod cieśniną.
W Danii czeka kolejna spektakularna przeprawa przez Wielki Bełt: najpierw ponad 6-kilometrowy most Vestbroen, potem 8-kilometrowy tunel kolejowy Østtunnelen. Podróż z Oslo do Berlina zajmie około 14–15 godzin, z Oslo do Kopenhagi — siedem.
Połączenie ma być obsługiwane przez cały rok z częstotliwością dwóch kursów dziennie. Na trasę trafią nowe składy ICE należące do Deutsche Bahn, wyposażone w wagon restauracyjny, wagon rodzinny i pierwszą klasę — standard odpowiedni do czasu spędzonego w pociągu.
To istotna zmiana w porównaniu z poprzednią erą norwesko-duńskiego połączenia kolejowego. Spółka Linx, należąca do norweskiego NSB i szwedzkiego SJ, zakończyła działalność po tym, jak połączenie okazało się nierentowne — zbyt mało pasażerów, zbyt silna konkurencja ze strony linii lotniczych. Przez dwie dekady trasa pozostawała wyłącznie w sferze transportowych marzeń.
Projekt z 2028 roku to nie tylko powrót do przeszłości, lecz odpowiedź na zmieniające się preferencje podróżnych. Rosnące zainteresowanie podróżami kolejowymi jako alternatywą dla lotnictwa — ze względów środowiskowych i coraz częściej ekonomicznych — sprawia, że długie, nocne i półdzienne połączenia znów mają rację bytu.
Trasa Oslo–Berlin wpisuje się w szerszy europejski trend odbudowy siatki połączeń dalekobieżnych. Bakstad dała do zrozumienia, że projekt ma większy potencjał niż tylko jedno połączenie — jeśli zainteresowanie pasażerów potwierdzi opłacalność trasy, kolejne europejskie stolice mogą znaleźć się w zasięgu bezpośredniego połączenia z Oslo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze