Reklama

Ziobro w USA. Nawrocki: to sprawa prywatna, nie dyplomatyczna


Karol Nawrocki postanowił rozwiać wątpliwości w sprawie Zbigniewa Ziobry podczas konferencji prasowej w Bukareszcie. Wyszło to dość osobliwie. Prezydent Polski, zapytany o to, czy pobyt byłego ministra sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych może zaszkodzić relacjom z Waszyngtonem, oznajmił, że w ogóle nie wyobraża sobie takiego scenariusza.


Jednocześnie zadbał o to, by sprawę przedstawić możliwie jak najdrobniej – jako kwestię wypełnionego formularza wizowego przez bliżej nieokreślonego „prywatnego człowieka". Tym bardziej, że coraz więcej polityków koalicji zadaje prezydentowi niewygodne pytania o rolę, jaką mógł odegrać w przeprowadzce Ziobry do USA dzięki swojej zażyłej znajomości z Donaldem Trumpem.

Prezydent w Bukareszcie: tu nie ma o czym mówić

Nawrocki dał wyraźnie do zrozumienia, że cały temat jest poniżej rangi głowy państwa. Przede wszystkim zaznaczył, że nie jest to rozmowa na zagraniczne towarzystwo. Potem wyliczył, co jego zdaniem naprawdę się liczy w relacjach polsko-amerykańskich: obecność wojsk USA w Polsce, udział w grupie G20, 300 lat wspólnej historii transatlantyckiej i uwolnienie Andrzeja Poczobuta.

Reklama

Na koniec odpalił komentarz, który trudno potraktować inaczej niż jako polityczny ukłon w stronę obozu PiS:

inni zajmują się wizą dla prywatnego człowieka, który wyjechał wypełniając formularz i znalazł się w Stanach Zjednoczonych.

Przez „innych" wypada rozumieć prokuraturę i rząd, które faktycznie zajmują się tą sprawą – bo taki jest ich obowiązek.

Ziobro z azylem węgierskim, teraz w USA

Tymczasem fakty są takie, że Zbigniew Ziobro – poseł PiS, były minister sprawiedliwości, podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą w ramach afery Funduszu Sprawiedliwości – przebywa za oceanem. Sejm uchylił mu immunitet 7 listopada 2025 roku, prokuratura postawiła 26 zarzutów i wydała nakaz zatrzymania przez ABW.

Reklama

Wcześniej polskie władze unieważniły mu paszporty. Ziobro przez pewien czas przebywał na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbána otrzymał ochronę międzynarodową. Teraz jednak w Budapeszcie rządzi Peter Magyar, który już w kampanii wyborczej zapowiadał ekstradycję polskich polityków PiS ukrywających się na Węgrzech. Zbieg okoliczności?

Prokuratura Krajowa od poniedziałku prowadzi czynności zmierzające do ustalenia, kto mógł pomagać Ziobrze w ucieczce i utrudnianiu śledztwa. Szef PK Dariusz Korneluk wezwał już na przesłuchanie prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza – bo stacja ogłosiła, że Ziobro zostaje jej korespondentem politycznym.

Reklama

„Uznaję, że to rzecz odnosząca się do prywatnego życia"

Prezydent Nawrocki zadbał o to, by wypowiedzieć się możliwie niewiążąco.

Uznaję, że to jest rzecz naprawdę odnosząca się do prywatnego życia i wypełnienia formularza wizowego przez byłego ministra sprawiedliwości – oznajmił.

Zapewnił też, że zarówno on, jak i Donald Trump są „poważnymi przywódcami swoich państw" i wiedzą, co jest ważne.

Wyraził przy tym nadzieję, że nikomu w Polsce nie przyjdzie do głowy wprowadzać tej sprawy do oficjalnych relacji z Waszyngtonem, bo byłoby to – cytat – „niepoważne i nieodpowiedzialne". Paradoks polega na tym, że człowiek podejrzany o kierowanie grupą przestępczą, korzystający z węgierskiego azylu i teraz przebywający w USA z wizą wyrobioną na podstawie dokumentu wydanego przez rząd Orbána, w narracji głowy polskiego państwa sprowadza się do kogoś, kto po prostu uzupełnił papiery. Prokuratura ma na ten temat inne zdanie.

Reklama

Źródło: PAP / checkPRESS Aktualizacja: 14/05/2026 09:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo checkPRESS.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości