Spór dotyczący statusu sędziów powołanych po 2017 roku wszedł w nową fazę. Pierwsza prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, skierowała do SN wniosek o rozstrzygnięcie narastających rozbieżności prawnych przez pełny skład Sądu Najwyższego. Chodzi o fundamentalne pytanie: czy udział w składzie orzekającym sędziego powołanego w procedurze uznawanej częściowo za wadliwą automatycznie eliminuje go z orzekania.
Jak wynika z komunikatu opublikowanego na stronie SN, celem wniosku jest zakończenie wieloletniego i pogłębiającego się sporu o status sędziów nominowanych po zmianach wprowadzonych po 2017 roku.
Wniosek został złożony w poniedziałek, a jego znaczenie wykracza poza bieżące orzecznictwo – dotyka bowiem podstaw konstytucyjnych funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
We wniosku I prezes SN sformułowano pytania dotyczące skutków udziału w składzie orzekającym sędziego powołanego w procedurze, która została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Sprawiedliwości UE lub Europejski Trybunał Praw Człowieka. Rozstrzygnięcie ma odpowiedzieć, czy taka okoliczność może stanowić podstawę do kwestionowania składu sądu, stwierdzenia nieważności postępowania, a nawet uznania wydanego orzeczenia za nieistniejące.
To jeden z najpoważniejszych dylematów prawnych ostatnich lat, ponieważ dotyczy nie tylko przyszłych rozstrzygnięć, lecz także tysięcy wyroków wydanych w poprzednich latach.
Konieczność rozpoznania sprawy przez pełny skład SN wynika – jak wskazano w komunikacie – z rażącej niejednolitości orzecznictwa. Po 2017 roku w Sądzie Najwyższym ukształtował się nieformalny podział na sędziów powołanych przed reformami oraz tych, którzy objęli urząd po zmianach w Krajowej Radzie Sądownictwa.
W styczniu 2020 roku trzy izby SN uznały, że udział sędziego wyłonionego przez KRS w nowym składzie może oznaczać nienależytą obsadę sądu. Z kolei we wrześniu ubiegłego roku Izba Pracy stwierdziła, że wyrok wydany przez inną izbę SN z udziałem „nowych” sędziów jest niebyły.
Odpowiedzią była uchwała z grudnia 2025 roku, w której dwie izby SN uznały, że żaden sąd ani organ państwa nie ma prawa pomijać skutków orzeczeń Sądu Najwyższego.
Według Małgorzaty Manowskiej problem ma charakter systemowy. Rozbieżne interpretacje nie tylko podważają jednolitość orzecznictwa, lecz także dotykają konstytucyjnych podstaw funkcjonowania sądów. Brak jednoznacznego stanowiska prowadzi do chaosu prawnego i osłabia zaufanie obywateli do państwa.
Zgodnie z przepisami, I prezes SN ma prawo wystąpić z takim wnioskiem, gdy pojawiają się istotne rozbieżności w wykładni prawa. Uchwała pełnego składu może zostać podjęta, jeśli obecna będzie co najmniej połowa sędziów każdej z izb.
Decyzja pełnego składu Sądu Najwyższego może stać się jednym z najważniejszych rozstrzygnięć ustrojowych ostatnich lat, wyznaczając kierunek dla całego wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze