Jubileuszowa, 70. edycja Konkursu Piosenki Eurowizji przeszła do historii. W wielkim finale w wiedeńskiej Wiener Stadthalle zwyciężyła Dara z Bułgarii, pokonując 25 rywali łącznie 516 punktami. To pierwszy raz, gdy artystka z tego kraju staje na szczycie eurowizyjnego podium.
Historia ma tutaj szczególne znaczenie. Bułgaria pojawiała się na eurowizyjnych scenach od lat, a jej najlepszy wynik przed tegorocznym finałem pochodził z 2017 roku, gdy Krystian Kostov zdobył drugie miejsce z imponującym wynikiem 615 punktów. Dara przebić tego wyniku punktowego nie zdołała, ale zrobiła coś ważniejszego – wygrała. 516 punktów, pierwsze miejsce i kryształowy mikrofon trafiły do Bułgarii, która w jubileuszowej, 70. edycji konkursu zapisała się na stałe w jego annałach.
Zgodnie z eurowizyjną tradycją wyniki ogłaszano dwuetapowo – najpierw werdykty jury z poszczególnych krajów, potem lawinę punktów od telewidzów. Już po pierwszej turze Dara objęła prowadzenie: „Bangaranga" zdobyła 204 punkty od międzynarodowych jury, budując przewagę, którą rywale nie byli w stanie zniwelować.
Gdy głos zabrała publiczność, sprawa była przesądzona – kolejne 312 punktów od widzów domknęło zwycięstwo z rozmachem.

Alicja Szemplińska zaśpiewała w finale i choć jej występ wzbudził uznanie, punktowy bilans okazał się skromniejszy od oczekiwań. Polska zdobyła łącznie 150 punktów – 123 od międzynarodowych jury i zaledwie 17 od telewidzów – co dało jej 12. miejsce w końcowej klasyfikacji. W głosowaniu jurorów najhojniejsze okazały się cztery kraje: Austria, Niemcy, Mołdawia i Belgia, każdy przyznał Szemplińskiej najwyższą notę – 12 punktów. Telewidzowie byli wyraźnie mniej entuzjastyczni, co przełożyło się na przepaść między wynikami jury a głosowaniem publiczności.
Dwunaste miejsce to wynik, który można czytać dwojako. Z jednej strony Polska wciąż jest daleko od czołówki, z drugiej – Szemplińska znalazła się w pierwszej połowie tabeli i zdobyła uznanie co najmniej kilku europejskich jury, które doceniły jej talent. W eurowizyjnym kontekście to niekoniecznie porażka, raczej punkt wyjścia do dalszej rozmowy o polskiej reprezentacji w kolejnych latach.
Dla wielu zachodnioeuropejskich widzów Dara była sobotniej nocy odkryciem. W Bułgarii i szerzej na Bałkanach to jednak artystka od dawna traktowana jako jedna z twarzy nowoczesnej sceny popowej. Charakterystyczny głos, wyrazista charyzma sceniczna i umiejętność płynnego łączenia różnych gatunków muzycznych sprawiły, że Dara od lat kształtuje wizerunek bułgarskiej muzyki rozrywkowej wykraczający daleko poza lokalne podwórko.
Na jej koncie znajdują się przeboje, które przez wiele tygodni trzymały się szczytów bułgarskich list przebojów – „Thunder", „Call Me" czy „Mr. Rover" to tytuły, które każdy miłośnik tamtejszego popu zna na pamięć. Na oficjalnej liście Airplay w Bułgarii Dara wielokrotnie zajmowała pierwsze miejsce. Teraz dołącza do niej złoto Eurowizji – i w jedną noc zamienia się z regionalnej gwiazdy w artystkę, o której mówi cały kontynent.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze