Trzydniowe zawieszenie broni nie przetrwało nawet do rana. Kilka godzin po jego wygaśnięciu, w nocy z poniedziałku na wtorek, Rosja wznowiła zmasowane ataki z powietrza na Ukrainę. Ukraińskie Siły Powietrzne potwierdziły uderzenia dronów na Kijów i kilka innych miast.
Był to pierwszy alarm powietrzny nad ukraińską stolicą od 8 maja – przez trzy doby rozejmu ogłoszonego przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa miasto żyło w względnym spokoju.
Ataki objęły znaczną część kraju. Oprócz Kijowa drony uderzyły w Zaporoże, Dniepr, Charków i Chersoń. Według doniesień ucierpiały także obwód sumski na północy i obwód mikołajowski na południu.
Szef administracji wojskowej Kijowa Tymur Tkaczenko poinformował, że szczątki jednego z dronów spadły na dach 20-piętrowego budynku mieszkalnego. Nie podano informacji o ofiarach ani o rozmiarach zniszczeń. Tkaczenko zwrócił się bezpośrednio do mieszkańców stolicy.
– Wrogie drony są obecnie nad Kijowem. Prosimy o pozostanie w domach do czasu odwołania alarmu – napisał na Telegramie.
Zawieszenie broni, które weszło w życie w sobotę z inicjatywy Donalda Trumpa, miało obowiązywać przez trzy doby. Przez cały ten czas Rosja i Ukraina wzajemnie oskarżały się o liczne jego naruszenia – żadna ze stron nie uznała, że przeciwnik dotrzymał warunków rozejmu.
Gdy w nocy z poniedziałku na wtorek zawieszenie formalnie wygasło, Rosja nie zwlekała. Zmasowany atak dronowy był pierwszą odpowiedzią na koniec okresu ciszy, choć w praktyce pełnej ciszy nie było przez żaden z trzech dni.
Wznowienie ataków bezpośrednio po zakończeniu rozejmu stawia pod znakiem zapytania sens dalszych krótkoterminowych przerw w działaniach wojennych.
Żadna ze stron nie zapowiedziała kolejnego zawieszenia broni ani nie wskazała terminu ewentualnych rozmów. Inicjatywa Trumpa, choć szeroko komentowana na arenie międzynarodowej, nie przyniosła przełomu – skończyła się dokładnie w momencie, gdy jej termin minął, a nad Kijowem rozległy się syreny alarmowe.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze