Na światowych rynkach surowcowych obserwujemy wyraźne spadki cen ropy naftowej. Inwestorzy z ostrożnością analizują rozwój sytuacji wokół negocjacji nuklearnych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które w najbliższych dniach mogą przesądzić nie tylko o przyszłości relacji dyplomatycznych, lecz także o stabilności dostaw surowca z Bliskiego Wschodu.
Niepewność polityczna ponownie stała się jednym z kluczowych czynników wpływających na wyceny ropy.
Baryłka ropy WTI na nowojorskiej giełdzie NYMEX taniała o ponad 1 proc., podobnie jak ropa Brent notowana w Londynie. Spadki te pokazują, że rynek w coraz większym stopniu dyskontuje możliwość porozumienia, które ograniczyłoby ryzyko militarne i ewentualne sankcje.
W czwartek w Genewa ma dojść do kolejnej rundy rozmów pomiędzy przedstawicielami USA i Iranu. Dla wielu obserwatorów może to być ostatnia próba znalezienia dyplomatycznego rozwiązania sporu o irański program nuklearny. Sam Teheran sygnalizuje gotowość do kompromisu, podkreślając jednak swoje prawo do wzbogacania uranu.
Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi zaznaczył, że istnieje „duża szansa” na porozumienie korzystne dla obu stron. W rozmowach ma uczestniczyć również amerykański wysłannik Steve Witkoff.
Mimo dyplomatycznych deklaracji, Donald Trump analizuje alternatywne warianty działań na wypadek fiaska negocjacji. Według doniesień medialnych w grę wchodzi nawet ograniczone uderzenie militarne, które miałoby skłonić Teheran do ustępstw. Rozważane cele obejmują obiekty związane z programem nuklearnym oraz infrastrukturę wojskową.
Tego typu sygnały wprowadzają na rynki element napięcia, choć jak na razie inwestorzy zakładają, że dyplomacja nadal ma szansę przeważyć nad konfrontacją.
Kluczowym zagrożeniem dla rynku pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowych dostaw ropy. Nawet częściowe zakłócenie ruchu tankowców mogłoby błyskawicznie podbić ceny surowca na globalnych rynkach.
Analitycy zwracają uwagę, że Iran nie musiałby całkowicie blokować cieśniny – wystarczyłoby ograniczenie przepływu, aby wywołać silną reakcję cenową. To właśnie ten scenariusz najbardziej niepokoi inwestorów, mimo obecnych spadków notowań.
Iran odpowiada za około 3 proc. światowego wydobycia ropy, z czego znaczna część trafia do Chin. Każde zaburzenie eksportu mogłoby mieć dalekosiężne skutki. Na razie jednak rynek zachowuje względny spokój, licząc na pozytywny finał rozmów. Wystarczy jednak jeden niepokojący sygnał, by ceny ropy gwałtownie zmieniły kierunek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze