Sobota 10 maja przejdzie do historii węgierskiej polityki. O godzinie dziesiątej prezydent Tamas Sulyok otworzy inauguracyjną sesję nowego Zgromadzenia Narodowego w Budapeszcie — parlamentu, który wyłoni pierwszego od 15 lat premiera spoza obozu Fideszu. Tiszy Petera Magyara czeka nie tylko zaprzysiężenie, ale i coś, czego węgierski parlament dawno nie widział: tego samego dnia, podczas tej samej sesji, posłowie wybiorą nowego szefa rządu.
To świadome odejście od utrwalonej praktyki, które samo w sobie jest gestem symbolicznym — nowa większość nie zamierza czekać ani chwili dłużej niż to konieczne.
Wyniki wyborów parlamentarnych z 12 kwietnia mówią same za siebie. Ze 199 miejsc w jednoizbowym parlamencie aż 141 zdobyła Tisza Petera Magyara — partia, która jeszcze rok temu była politycznym nowotworem bez żadnej reprezentacji. Koalicja Fideszu i KDNP Viktora Orbana skurczyła się do 52 mandatów, a skrajnie prawicowy Mi Hazánk zdobył sześć.
Podczas sobotniego posiedzenia posłowie złożą przysięgę, powstaną grupy parlamentarne i komisje, a tajne i jawne głosowania wyłonią przewodniczących Zgromadzenia. Magyar zaproponował na stanowisko marszałkini parlamentu wiceprzewodniczącą Tiszy Ágnes Forsthoffer — po jej zaprzysiężeniu izba wybierze premiera zwykłą większością głosów.
Oprócz hymnu narodowego podczas sesji zabrzmi hymn Szeklerów — węgierskojęzycznej mniejszości zamieszkującej Rumunię — pieśń Unii Europejskiej oraz utwór uważany za hymn Romów.
W sali plenarnej wybrzmi też węgierska pieśń ludowa „Tavaszi szél vizet áraszt" — „Wiosenny wiatr wzburza wodę" — która przez całą kampanię Tiszy towarzyszyła wiecom i marszom opozycji.
Po zaprzysiężeniu Magyara na maszt przed gmachem parlamentu wciągnie węgierska flaga narodowa, a przed budynkiem przemaszeruje parada wojskowa. Tego samego dnia, obok flagi Węgier i Szeklerów, nad parlamentem zawisnie flaga Unii Europejskiej — po latach nieobecności.
Symbolika soboty wykracza daleko poza mury parlamentu. Magyar zapowiedział na placu Kossutha nad brzegiem Dunaju „ludowe świętowanie zmiany reżimu" — przemówi ze sceny, po czym wystąpią węgierscy artyści. Równolegle, w pobliżu Mostu Łańcuchowego, władze Budapesztu organizują własną imprezę plenerową. Jej organizatorzy nie pozostawiają wątpliwości co do przesłania:
„Aby mogła rozpocząć się nowa era, poprzednia musi zostać zamknięta. W końcu możemy zostawić ją za sobą. Najpierw wspomnijmy jednak o codziennych bohaterach i wyraźmy im naszą wdzięczność, żegnając się z systemem" — napisano w zapowiedzi wydarzenia.
Węgry świętują nie tylko zmianę rządu, lecz koniec epoki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może to i dobrze że koszmar Węgier się skończył? No cóż, Orban trzymał z Putinem i nawet się z tym nie krył, może z nowym premierem nastaną lepsze czasy? Życzę nowemu premierowi Węgier dużo samozaparcia, oby mu się udało! ????
Może to i dobrze że koszmar Węgier się skończył? No cóż, Orban trzymał z Putinem i nawet się z tym nie krył, może z nowym premierem nastaną lepsze czasy? Życzę nowemu premierowi Węgier dużo samozaparcia, oby mu się udało! ????